Reporterka TVN24 Michalina Czepita zapytała w piątek Donalda Tuska, czy według niego decyzja Karola Nawrockiego o podpisaniu ustawy o nadmiarowych zyskach koncernów paliwowych jest zapowiedzią współpracy z rządem czy może reakcją na spadające wyniki sondażowe. - Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie - powiedział.
Dziennikarze pytali również premiera o kwestię stanu finansów publicznych. - Cały czas myślimy o tym oczywiście, jak chronić pieniądze ludzi i równocześnie dbać o zrównoważony budżet. Bardzo trudny czas nie tylko dla Polski, ale minister (finansów Andrzej) Domański daje radę - ocenił.
Tusk dopytywany o to, czy w sporze dotyczącym paliw wygrał premier czy prezydent, powiedział: - Na razie wygrali polscy kierowcy, dziewczyny, panowie, którzy siedząc za kierownicą może trochę mniej boleśnie będą myśleli o cenach paliw. Także dla mnie to jest oczywiście najważniejsze.
- W sensie politycznym, wiecie, fajnie się wygrywa - szczególnie, jeśli ta gra jest o tak wysoką stawkę - ale ja bym szczerze powiedziawszy wolał nie ogłaszać jakichś politycznych triumfów, tylko wolałbym, żeby panu prezydentowi przyszło do głowy, że tak może stale wyglądać współpraca. Ja bym wolał, żeby podpisywał to, co ma sens, ale tak, mam osobistą satysfakcję - przyznał szef rządu.
Kosiniak-Kamysz: trwało to trochę, ale lepiej późno niż wcale
Szef MON i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił z kolei na briefingu prasowym, że "najważniejsze dzisiaj jest to, że wszyscy będą mieć tańsze paliwo". - Mniej będą płacić na stacjach benzynowych, będą mogli więcej pieniędzy spożytkować na inne cele - mówił.
Przyznał również, że cieszy się, iż "wreszcie udało się przekonać prezydenta do tego, że ta ustawa jest konieczna". - Trwało to trochę, ale lepiej późno niż wcale - ocenił Kosiniak-Kamysz.