Prowadząca "Jeden na jeden" Agata Adamek zwróciła uwagę, że po ostatnich atakach w szkołach w internecie pojawiły się informacje mogące budzić obawy o bezpieczeństwo. - W niektórych szkołach dzisiaj nie ma lekcji (...) Pojawiły się pogłoski, że dzisiaj ma się zakończyć jakiś internetowy challenge i z tego wynika ten nawał informacji w internecie o ewentualnym zagrożeniu. Czy to się potwierdza? - zapytała wicepremiera, ministra cyfryzacji Krzysztofa Gawkowskiego.
- Przede wszystkim chciałem wszystkich uspokoić - zaczął. Podkreślił, że "państwo funkcjonuje". Mówił, że policjanci będą dzisiaj w każdej placówce w Polsce. - Działają normalnie przedszkola, działają normalnie szkoły. Są gminy w Polsce, które, tak, zawiesiły zajęcia albo je po prostu odwołały. To decyzje samorządowców, a nie decyzje państwowe - zaznaczył Gawkowski.
Jak mówił, w sieci jest "dużo dezinformacji", która "pojawia się spontanicznie, bo też ludzie się denerwują, co zrozumiałe". - Ale nie dzieje się nic, jeżeli chodzi o taki ogólnopolski challenge, który miałby dzisiaj zakończyć się czymś złym - podkreślił minister.
- Oczywiście nie można wykluczyć, że gdzieś na grupie jeden, dwóch, trzech sprawców pisze z sobą i ma w głowie jakiś plan albo pojawi się naśladowca. To zawsze się może zdarzyć. Dlatego służby dzisiaj mają wzmożone działania w każdej placówce edukacyjnej w Polsce - dodał.
- Dlatego i Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, polska Policja, ale i ABW, i NASK ręka w rękę, dwadzieścia cztery godzin na dobę od wczoraj razem pracują, żeby sprawdzać, co się dzieje w internecie - kontynuował.
- Dużo jest emocji rodziców, nauczycieli. To jest zrozumiałe, ale czegoś, co by wskazywało, że mamy zagrożenie, takie wynikające [z tego - red.], że się umówiła grupa ludzi na dzisiaj, żeby zrobić krzywdę komuś, nie widzimy - powtórzył Gawkowski.
Gawkowski apeluje: jeśli zobaczycie niebezpieczną sytuację, dzwońcie na 112
Podkreślał jednocześnie, że należy "zachować czujność, spokój". Dodał, że nigdy nie wiadomo, czy ktokolwiek "nie będzie chciał czegoś naśladować". - Nie chodzi o to, że będą tych przypadków setki. Może być jeden, a to też jest bardzo niebezpieczne - zaznaczył.
Zaapelował do obywateli o śledzenie komunikatów służb. - Jeżeli zobaczycie jakąś niebezpieczną sytuację, od razu dzwońcie na 112. Służby też będą wzmocnione, będą reagowały. Zachowujmy ostrożność, ale bez paniki - powiedział.
Próba zasiania niepokoju i destabilizacji? Gawkowski: badamy to
Pytany, czy zjawisko, które obserwujemy, to naturalny niepokój rodziców, który rozlał się po sieci, czy jakaś zamierzona akcja, próba zasiania niepokoju i destabilizacji, powiedział, że "to też badamy". Dodał, że "pewnie już dzisiaj w ciągu dnia będzie trochę więcej wiadomo na ten temat".
- Widzimy, że jest bardzo dużo spontanicznych reakcji. One są, bo chodzi o bezpieczeństwo dzieci. Widzimy, że te reakcje się mnożą i też sprawdzamy, czy nie stoją za tym boty, które to wzmacniają. Na pewno pojawiają się nieprawdziwe filmy - mówił.
Dopytywany o udział botów, na przykład ze wschodu, odparł, że "to będziemy wiedzieli w najbliższych godzinach". - Nie wykluczę żadnego scenariusza, ale też nie będę wprowadzał paniki - zaznaczył.
- Panu na ten moment to nie wygląda na jakąś zamierzoną akcję, być może inspirowaną przez rosyjskie służby? - dociekała Adamek. - Nie powiem tego. Wolę poczekać i mieć pewność niż powiedzieć, że dzisiaj nie wygląda, a po południu będzie wyglądało - odpowiedział minister cyfryzacji.
- Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości, NASK, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego ten wątek już od wczoraj sprawdzają, bo też może się okazać, że komuś mogło zależeć na tym, żeby podbijać w Polsce te elementy dezinformacyjne, żeby wprowadzać panikę, bo to powoduje, że państwo się zdestabilizuje - dodał.
Gawkowski apeluje do prezydenta w sprawie ustawy
Gawkowski odniósł się też do przyjętej w czwartek przez Sejm ustawy umożliwiającej blokowanie nielegalnych treści w internecie. Projekt został skierowany do głosowania po wystąpieniu premiera Donalda Tuska, który w związku z ostatnimi atakami w szkołach wskazywał na potrzebę szybkiego przyjęcia przepisów. Nowelizacja trafi teraz do Senatu. Jest odpowiedzią na styczniowe weto prezydenta Karola Nawrockiego do pierwszej wersji ustawy w tej sprawie.
Wicepremier zwrócił się w "Jeden na jeden" z apelem do Nawrockiego.
- Apeluję mocno. Panie prezydencie, jeżeli chce pan walczyć z mową nienawiści w Polsce (...) z hejtem w internecie, z tym, żeby nielegalne treści - zdjęcia pedofilskie albo inne treści nielegalne - nie pojawiały się, trzeba (...) podpisać tę ustawę, zrobić wszystko dla bezpieczeństwa młodszych i starszych, bo to nie jest tylko ustawa o bezpieczeństwie młodszych. To jest ustawa o bezpieczeństwie Polek i Polaków - mówił.
- Mam wrażenie – niestety, smutne to jest, ale prawdziwe - że prezydent w sprawie bezpieczeństwa w internecie zdezerterował - dodał gość TVN24.
Gawkowski podkreślił, że "bez higieny cyfrowej w świecie, który opanowała technologia, wszyscy pójdziemy na manowce". - I o to jest apel do prezydenta: bądź rozsądny i rozważny, nie rób polityki na bezpieczeństwie w internecie - powiedział.