Polska

Awantura i krzyki na wystawie, a w sądzie: był telefon z MSWiA, aby ją pokazać

Polska

Aktualizacja:
tvn24Zwolennicy KOD protestowali przed biurem poselsko-senatorskim wiceministra Jarosława Zielińskiego i senator Anny Marii Anders

Dyrektor Archiwum Państwowego w Suwałkach podczas przesłuchania w sądzie stwierdził, że wystawę zakłóconą przez zwolenników KOD przygotował po telefonie od wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego. Sąd podjął decyzję, że Zieliński ma być przesłuchany jako świadek. Zdecydowano także o odroczeniu procesu do grudnia.

Sprawa dotyczy incydentu w Archiwum Państwowym w Suwałkach, który miał miejsce 4 marca - ostatniego dnia kampanii wyborczej w wyborach uzupełniających do Senatu w okręgu obejmującym część województwa podlaskiego. Kandydatka PiS Anna Maria Anders, która ostatecznie mandat zdobyła, uczestniczyła wtedy w Suwałkach w otwarciu wystawy "Armia Skazańców" poświęconej jej ojcu - generałowi Władysławowi Andersowi. Wraz z nią byli tam m.in. szefowie MSWiA - minister Mariusz Błaszczak i wiceminister Jarosław Zieliński. Otwarcie ekspozycji zostało zakłócone przez grupę osób, które protestowały przeciwko prowadzeniu kampanii wyborczej w takim miejscu. Były to osoby starsze, część z nich miała znaczki Komitetu Obrony Demokracji (KOD).

Wystawa zlecona przez wiceszefa MSWiA

Jak przyznał w sądzie Tadeusz Radziwonowicz, dyrektor archiwum, gdzie miała miejsce wystawa, zorganizował ją po telefonie od wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego.

- Otrzymałem telefon z ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji z propozycją, aby taką wystawę przedstawić. Zgodziłem się, bo przyznam, że nie wiedziałem, że taka wystawa jest, bo taka wystawa była wykonana chyba rok wcześniej. Zgodziłem się, dostałem informację o takiej wystawie i podjąłem decyzję, że będziemy ją eksponować - mówił Radziwonowicz.

- Pan dyrektor archiwum zeznał jasno, że został zapytany o możliwość zorganizowania (wystawy - red.) przez ministra Zielińskiego, że to biuro posła Zielińskiego organizowało, rozsyłało zaproszenia. Pytanie, czy są jakieś okoliczności "łagodzące'', które mogłyby zasugerować, że być może jednak nie był to wyłącznie wiec wyborczy - komentował lider KOD Mateusz Kijowski.

Co im grozi?

Badająca sprawę suwalska policja uznała, że w sumie pięć osób swoim zachowaniem w Archiwum Państwowym w Suwałkach naruszyło przepisy kodeksu wykroczeń, mówiące o naruszeniu porządku w miejscu publicznym "krzykiem, hałasem, alarmem lub innym wybrykiem". Grozi za to kara aresztu, ograniczenia wolności lub grzywny.

Nie przyznają się

W piątek w sądzie żadna z obwinionych osób nie przyznała się do zarzutu. Tłumaczyli, że są działaczami Komitetu Obrony Demokracji. Mówili, że nie wywołali żadnego zamieszania, byli za to słownie atakowani przez - jak to określili - zwolenników PiS obecnych na sali. Wyrażali też zdziwienie, że wśród obwinionych o zakłócanie otwarcia wystawy nie ma tych osób. Po przesłuchaniu dziesięciu świadków proces został odroczony do 22 grudnia. Do tego czasu policja, która wniosła zarzuty w oparciu o przepisy kodeksu wykroczeń, ma też zdecydować czy i jakie nagrania telewizyjne będą stanowiły dowód w tej sprawie oraz czy mają być odtwarzane przed sądem.

Sąd uwzględnił wniosek obrońcy obwinionych dotyczący przesłuchania wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego. Obrona wnioskowała o wezwanie na świadka również szefa MSWiA Mariusza Błaszczaka oraz senator PiS Anny Marii Anders, ostatecznie jednak z tego wniosku dowodowego zrezygnowała.

"Skandaliczne zachowanie ministrów"

- Czuję się absolutnie niewinny - zapewniał w rozmowie z TVN24 Marcin Skubiszewski, jeden z obwinionych.

- Czuję wręcz, że wykonałem obywatelski obowiązek, ponieważ w mojej obecności ministrowie łamali prawo. Ja im na to zwróciłem uwagę - dodał.

Jak tłumaczył, potem "rzeczywiście powstał harmider".

- Moje słowa nie były jednak jego realną przyczyną. Realną przyczyną było skandaliczne zachowanie tych ministrów - wyjaśniał. - Obwiniane powinny być ewidentnie trzy osoby: pan minister Zieliński, pan minister Błaszczak i pani senator Anders - stwierdził. Zarzucił im, "że organizowali kampanię wyborczą poza finansami komitetu wyborczego" i "w lokalu należącym do władz państwowych" - Nie złożyliśmy wniosku o ukaranie w tej sprawie, może szkoda. Oni powinni być obwinieni, a nie my. To jest odwrócenie odpowiedzialności - powiedział Skubiszewski.

W Suwałkach zebrali się działacze KOD, którzy jeszcze przed rozpoczęciem rozprawy zorganizowali protest przed biurami Anny Marii Anders i Jarosława Zielińskiego. Na miejscu jest m.in. lider KOD Mateusz Kijowski.

Proces jest obserwowany przez Helsińską Fundację Praw Człowieka.

Autor: kg/ja,kk / Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości