Atak Rosji na Ukrainę, poderwano myśliwce. Alert RCB odwołany

Polskie myśliwce F-16 (zdjęcie ilustracyjne)
Rzecznik rządu: niewykluczone, że w RCB powinno być więcej etatów
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: mjr R.Siemaszko/MON
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa odwołało alert dla mieszkańców województw podkarpackiego i lubelskiego w związku z rosyjskim atakiem powietrznym na terenie Ukrainy. Ostrzeżenie obowiązywało ponad godzinę. W tym czasie Polska prewencyjnie poderwała wojskowe samoloty.

W czwartek o godzinie 9.25 Rządowe Centrum Bezpieczeństwa poinformowało o wysłaniu alertu dla mieszkańców województw podkarpackiego i lubelskiego w związku z "rosyjskim atakiem powietrznym na terenie Ukrainy". "Sytuacja jest monitorowana. W przestrzeni RP operuje polskie lotnictwo. Oczekuj dalszych komunikatów" - przekazano.

Ostrzeżenie o zagrożeniu odwołano przed godziną 11. "Zakończył się atak powietrzny na Ukrainę. Brak zagrożenia na terenie Polski" - poinformowano.

Ataki Rosji na Ukrainę. Są ofiary śmiertelne

W czwartek rano ukraińska Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych (DSNS) poinformowała, że w miejscu rosyjskiego ataku na miasto Pryłuki w obwodzie czernihowskim w północnej Ukrainie przez całą noc trwały prace poszukiwawczo-ratownicze.

Pryłuki zostały zaatakowane serią uderzeń rakietowych w środę wczesnym rankiem. Trafiony został między innymi blok mieszkalny. "Według stanu na rano potwierdzono śmierć 22 osób, w tym pięciorga dzieci. Kolejne 54 osoby zostały ranne, w tym siedmioro dzieci. Podczas akcji ratowniczej udało się uratować 15 osób, w tym jedno dziecko" - przekazała DSNS.

Do rosyjskiego ataku doszło również między innymi Kijowie, w którego wyniku zginęły dwie osoby, a cztery zostały ranne - w tym dwoje dzieci.

Z kolei w obwodzie odeskim rosyjski atak uszkodził kojce i ogrodzenie schroniska dla zwierząt. Jeden z psów zginął, a inny został ranny. Spłonęło też kilkanaście samochodów na parkingu.

Źródło: tvn24.pl, PAP
Czytaj także: