Problem z pieniędzmi z jednego procenta podatku. "Państwo je sobie zagarnia, bo jest przepis"

baluc
Kontrowersyjne zmiany w 1 procencie podatku
Źródło: TVN24

Jeden ruch rządu sprawił, że jeden procent podatku nie trafia do organizacji pożytku publicznego. Rodzice niepełnosprawnych dzieci i niepełnosprawni są rozgoryczeni. Nie dość, że na co dzień muszą zmagać się z wieloma utrudnieniami, to w czasie pandemii jest im trudniej zbierać środki na koszty leczenia i rehabilitacji. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Bez dużych pieniędzy nie mogą się leczyć, rehabilitować, żyć. - Rocznie wydajemy mniej więcej 100 tysięcy złotych na leczenie i rehabilitację syna – mówi Agnieszka Jóźwicka. Sytuację ratują środki przekazane przez obcych ludzi - głównie z tak zwanego jednego procenta. - Możemy liczyć przede wszystkim na wsparcie obcych ludzi. Choć my nie nazywamy ich obcymi, bo ludzie się zaczynają z nami zaprzyjaźniać – przyznaje Krzysztof Nadolczak.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE

"Państwo je sobie zagarnia, bo jest przepis"

Jeden procent podatku od dochodu mogą przekazać osoby fizyczne, również te prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Wystarczy, że w zeznaniu podatkowym wybiorą organizację pożytku publicznego i środki trafią tam zamiast do budżetu państwa. Zeznanie dotychczas trzeba było złożyć do końca kwietnia, w tym roku rząd wydłużył termin do końca maja.

Przez wzgląd na pandemię była też możliwość kolejnych odroczeń, ale jak się okazuje, wówczas środki z jednego procenta już nie trafiały do potrzebujących. Krzysztof Nadolczak mówi, że jedna z firm deklarowała, że chce wpłacić na jego dziecko, ale "państwo je sobie zagarnia, bo jest przepis".

Brak wpłaty w ustawowym terminie powoduje, że cały podatek pozostaje dochodem państwa. - Jeżeli to wydłużenie czasu na zapłatę podatku było dłuższe, wówczas środki trafiły na konto budżetu państwa – potwierdza rzeczniczka Ministerstwa Finansów Iwona Prószyńska. Bo trzymanie się terminów jest konieczne, aby środki w ogóle docierały do organizacji na czas - dodaje resort.

Jednocześnie ministerstwo utrzymuje, że skala odroczeń nie była duża. - 21 milionów zeznań i zaledwie 65 tysięcy pozytywnych, to jest mniej niż pół procenta zeznań, które powinny być złożone – mówi Prószyńska. Jednak rodzice widzą niższe przelewy i pytają: dlaczego? - My nie chcemy z góry zakładać, że ktoś nas okradł, że działał na niekorzyść, ale chcemy żeby powstał dialog – wyjaśnia Agnieszka Jóźwicka.

Jeden ruch rządu sprawił, że jeden procent podatku nie trafia do organizacji pożytku publicznego
Jeden ruch rządu sprawił, że jeden procent podatku nie trafia do organizacji pożytku publicznego
Źródło: TVN24

"Mieliśmy wykaz, z którego urzędu rodzic dostaje pieniądze. Teraz tego nie ma"

Niepokój budzi też system przekazywania środków. Zamiast z poszczególnych urzędów skarbowych w tym roku wszystkie przelewy przychodzą z nowopowstałego centrum w Bydgoszczy. - Wysyłałam w różne krańce Polski ulotki i mogłam sprawdzić efektywność działań, mając informacje z jakiego urzędu pieniądze wpłynęły – zwraca uwagę Marta Galewska. Teraz takiej możliwości nie ma.

Iwona Prószyńska z Ministerstwa Finansów przekonuje, że "jedno centrum rozliczeniowe docelowo ma ułatwić i usprawnić przekazywanie jednego procenta". Jednak organizacje apelują o dotychczasową przejrzystość. Zwracają się z petycją do ministra finansów. - To jest jedyna informacja, którą mogliśmy przekazać podopiecznym, mogli monitorować zbiorki, szukać zaginionych wpłat – podkreśla dyrektor generalny fundacji Avalon Krzysztof Dobies.

Na problem zwrócili uwagę też politycy opozycji. Interpelację składa między innymi Iwona Hartwich. - Mieliśmy wykaz, z którego urzędu rodzic dostaje pieniądze. Teraz tego nie ma. Naprawdę uniemożliwia to weryfikację wpłat – zwraca uwagę posłanka Platformy Obywatelskiej.

Dodatkowo w księgowaniu zdarzają się błędy. - Mamy przyjaciół, którym z jednego PIT-a brakuje osiem tysięcy złotych. Mamy znajomych, którym na 50 sprawdzonych wpłat brakuje sześć czy siedem – opowiada Agnieszka Jóźwicka. Na takie pomyłki potrzebujących nie stać, bo jak podkreśla Krzysztof Dobies "każda wpłata jest ważna i na wagę złota".

Karolina Bałuc

Czytaj także: