Mijający tydzień przyniósł poważne trzęsienie ziemi w Polsce 2050. Partia wskutek rozłamu straciła znaczącą część swoich parlamentarzystów. - Początkiem końca, jak mówią byli już politycy Polski 2050, było spotkanie Szymona Hołowni z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosławem Kaczyńskim w domu Adama Bielana - relacjonowała Agata Adamek. Ciekawa jest również okoliczność, w jakiej wokół Pauliny Hennig-Kloski zgromadziła się grupa 15 osób. - Do ostatniej chwili nie było wiadomo, czy ta piętnastka faktycznie stawi się na konferencji, bo dzień wcześniej Paulina Hennig-Kloska zbierała od posłów deklaracje, czy przejdą do nowego klubu - wspominała Arleta Zalewska. Dziennikarze zastanawiali się także, jak w tej sytuacji będzie wyglądać dalsza współpraca w rządzie. Arleta Zalewska zwróciła uwagę, że do spokojnego rządzenia Donald Tusk nie potrzebuje całego drugiego klubu: realnie wystarczą mu trzy osoby z grona członków dawnej PL 2050 sprzed podziału - Teraz Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz i Paulina Hennig-Kloska są w jednym rządzie. To one będą na zmianę brały udział w posiedzeniach Rady Ministrów? Poziom niepoważności tej sytuacji przekracza wszystko - komentował Piotr Kraśko. Zdaniem Agaty Adamek, Pełczyńska-Nałęcz musi pożegnać się z marzeniami o stanowisku wicepremierki, ponieważ stoi za nią zbyt mała grupa posłów. - Niewykluczone, że w niedalekiej przyszłości przestanie w ogóle pełnić jakąkolwiek funkcję rządową - oceniła. Prowadzący program zastanawiali się również, kto zostanie kandydatem PiS na premiera. - W Prawie i Sprawiedliwości panuje przekonanie, że obecnie najbliżej serca prezesa jest Tobiasz Bocheński - zdradziła Agata Adamek. Dziennikarze nie wykluczają jednak, że zapewnienia Kaczyńskiego, jakoby wybrał już kandydata na szefa ewentualnego przyszłego rządu PiS, to wybieg służący uciszeniu targającej partią walki frakcji.