Sebastian Stankiewicz bywa nazywany "królem drugiego planu", ale sam przyznaje, że właśnie takie role dają mu dużą satysfakcję. - To cały drugi plan tak naprawdę tworzy ten świat - stwierdził w rozmowie z Moniką Olejnik. Aktor, znany z kilkudziesięciu filmów i seriali, opowiedział o swojej drodze do zawodu, wspominając początki kariery i udział w amerykańskiej produkcji "Na zaginionych ziemiach" w reżyserii Paula W.S. Andersona. Wrócił także do czasów, gdy walczył o miejsce w szkole teatralnej, podkreślając, ile wysiłku i determinacji kosztowało go spełnienie marzenia o aktorstwie. - Opłaca się ta ciężka praca. Są pewnego rodzaju wyrzeczenia. Na pewno życie prywatne nie jest takie, jakbym chciał, ale ja po prostu cały czas chciałem grać - przyznał. Stankiewicz wyznał również, że przez pewien okres przyjmował każdą proponowaną rolę. - Uważałem, że to jest trochę jak sport: po prostu trzeba grać - powiedział. W rozmowie zdradził także cenną radę, jaką usłyszał od skrypterki współpracującej z Romanem Polańskim. Odnosząc się do realiów branży filmowej, ocenił, że polski rynek wciąż nie może równać się ze skalą amerykańskiej produkcji. - Tam jest rynek filmowy, u nas jest, można powiedzieć, ryneczek - podsumował.<br/> <br/>W części #MonikaKsiążkiMuzyka Monika Olejnik rekomendowała powieść "Buddenbrookowie. Upadek pewnej rodziny" Thomasa Manna. Sebastian Stankiewicz polecił zaś książkę Al Pacino "Sonny Boy". Bohaterem felietonu #TalentAktywność to #przyszłość był Jurand Czabański, który, jako pierwszy człowiek na świecie, ukończył 50-krotnego Ironmana w formule ciągłej.