To najpoważniejszy akt rosyjskiej dywersji w Polsce. Zwerbowani przez GRU obywatele Ukrainy próbowali, wysadzając tory, doprowadzić do katastrofy kolejowej na trasie Warszawa-Lublin. Sprawcy uciekli na Białoruś. - To jest kolejny etap prymitywnej, wręcz prostackiej gry Putina, którą prowadzi od wielu miesięcy i lat wobec krajów Unii Europejskiej - skomentował Bartosz Arłukowicz w "Kawie na ławę" w TVN24. Stwierdził przy tym, iż nie ma "żadnych wątpliwości, że będzie tego więcej". Łukasz Schreiber (PiS) zaznaczył, iż "Rosjanie prowadzą zaplanowaną politykę wojny hybrydowej, która jest szczegółowo rozpisana". Jakub Stefaniak (PSL) stwierdził, że "niektórzy politycy opozycji nie rozumieją definicji wojny hybrydowej". - Wojna hybrydowa jest podejmowana, aby zasiać w Polakach strach - dodał. Pytany, czy w Konfederacji nie ma pewności, że to jest rosyjska operacja, Przemysław Wipler (Konfederacja) odpowiedział, iż "nie ma cienia wątpliwości, że stoi za tym Federacja Rosyjska". Dopytywany, czy Konfederacja złagodzi swój ton w takich sytuacjach i nie będzie zrzucała odpowiedzialności z Rosji na kogoś innego, uznał pytanie za "insynuację, że my kiedykolwiek zrzucaliśmy odpowiedzialność na kogokolwiek innego". Zignorował podany przez Konrada Piaseckiego przykład bardzo niejednoznacznych wpisów Konrada Berkowicza. W przekonaniu Alvina Gajadhura (Kancelaria Prezydenta) "rząd Tuska całkowicie zlekceważył akty dywersji na kolei, panował chaos informacyjny". Sprawę skomentowała też Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica).