Czy powinniśmy się niepokoić wizytą szefa CIA w Rosji? Czy jest to powód do odprężenia? - Ta wizyta szefa CIA w Rosji była taką sygnalizacją strategiczną, która miała na celu pokazać: my lecimy tam - skomentował Zbigniew Pisarski. Prezes Zarządu Fundacji im. Kazimierza Pułaskiego zwrócił uwagę, że "Stany Zjednoczone nie reprezentował dyplomata, tylko szef służb, a to jest pewnego rodzaju pogrożenie, bo pokazuje, że my was widzimy, wiemy dokładnie, co robicie i nie boimy się wam tego powiedzieć w twarz". Zaznaczył jednak, że "tego rodzaju sygnalizacja strategiczna jest przestrzenią wojny informacyjnej". - Ja bym się wcale nie zdziwił, że to jest tylko taka przykrywka po to, żebyśmy my o tym rozmawiali, a tak naprawdę tam toczyły się szczegółowe rozmowy na temat zakończenia wojny w Ukrainie i zakończenia pomocy rosyjskiej wobec Iranu - stwierdził. Pisarski wskazał, że Rosja jest pod dużą presją, także wewnętrzną, przez zbliżające się wybory, choć już znamy ich wynik. - Nadal poparcie opinii publicznej dla Putina jest ważne i udawanie, że Rosja jest silna, ma potencjał, żeby atakować NATO, jest na rękę Kremlowi - tłumaczył.<br/> <br/><strong>Pozostałe tematy rozmowy: </strong><br/>- Czy NATO jest gotowe do obrony?