Do potrącenia mężczyzny doszło w poniedziałek, 26 października tuż przed godziną 11 w Szadurczycach na Opolszczyźnie.
Według ustaleń prokuratury, Mirosław Sz., 69-letni kierowca Forda najechał na leżącego na jezdni 50-letniego mężczyznę. Poszkodowany doznał poważnych obrażeń głowy i zmarł. Kierowca odjechał z miejsca zdarzenia, nie udzielając mu pomocy.
Policja i prokuratura nie informują, w jakich okolicznościach mężczyzna znalazł się na jezdni.
"Ślady przypominające krew"
Policjanci, którzy przyjechali na miejsce zabezpieczyli ślady i zebrali dowody. Relacje świadków oraz nagrania z monitoringu pozwoliły ustalić samochód, który brał udział w zdarzeniu.
Kierowca został zatrzymany jeszcze tego samego dnia w miejscu zamieszkania. W jego aucie funkcjonariusze znaleźli ślady przypominające krew. W samochodzie brakowało także elementu nadkola, który odpowiadał plastikowemu fragmentowi znalezionemu na miejscu wypadku. Dodatkowo w chwili zatrzymania 69-latek miał 0,18 promila alkoholu w organizmie.
Myślał, że najechał na zwierzę
"Mirosław Sz. usłyszał zarzut spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym, nieudzielenia pomocy pokrzywdzonemu oraz ucieczki z miejsca zdarzenia. Zarzut uwzględnia również, że podejrzany spożył alkohol po powrocie do domu. W złożonych wyjaśnieniach Mirosław Sz. potwierdził kierowanie samochodem w chwili zdarzenia wskazując, że był przekonany, iż najechał na zwierzę lub leżący na jezdni przedmiot" - informuje prokurator Stanisław Bar, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Prokuratura wskazuje, że kierowca, jadąc z dozwoloną prędkością i odpowiednio obserwując drogę, mógł uniknąć najechania na mężczyznę.
Na wniosek prokuratora Mirosław Sz. został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Podejrzanemu grozi kara od pięciu do 20 lat pozbawienia wolności.