"Są wydarzenia, na które się spóźniać nie wolno"

TVN24

Senator Marek Borowski w "Kropce nad i"tvn24
wideo 2/38

Zdarzało się już, że pan marszałek Kuchciński opóźniał rozpoczęcie (posiedzenia Sejmu - red.), bo na przykład prezes Kaczyński gdzieś był - mówił w "Kropce nad i" senator Marek Borowski, odnosząc się do nieobecności prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wicemarszałków Sejmu Beaty Mazurek i Ryszarda Terleckiego podczas minuty ciszy ku pamięci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Ocenił, że "po prostu to lekceważono".

Na początku środowego posiedzenia Sejmu - na prośbę lidera Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny - posłowie uczcili minutą ciszy pamięć zmarłego prezydenta Gdańska i odmówili modlitwę w jego intencji.

Na sali obrad poza posłami był obecny premier Mateusz Morawiecki oraz członkowie Rady Ministrów. Nie było między innymi prezesa PiS oraz wicemarszałków Sejmu Beaty Mazurek i Ryszarda Terleckiego.

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek tłumaczyła później, że "to był czysty przypadek".

"Doskonale wiedzieli, jaki jest porządek obrad"

Do tej sytuacji odniósł się w "Kropce nad i" w TVN24 senator Marek Borowski. Jak mówił, "są wydarzenia, na które się spóźniać nie wolno po prostu". - To było takie wydarzenie - ocenił.

Podkreślał, że spóźniony był nie zwykły poseł, ale prezes PiS i wicemarszałkowie Sejmu, "którzy doskonale wiedzieli jaki jest porządek obrad i trzeba (było - red.) być wcześniej".

"Po prostu to lekceważono"

Jak mówił Marek Borowski, sam jest senatorem, ale "wie co dzieje się" w Sejmie.

- Zdarzało się już, że pan marszałek (Marek - red.) Kuchciński opóźniał rozpoczęcie (posiedzenia Sejmu - red.), bo na przykład prezes Kaczyński gdzieś był, miał dojechać, dzwonił, mówił i tak dalej - wskazywał Borowski. Dodał, że to "spotykało się zresztą z krytyką posłów".

- Otóż w tym przypadku nic nie stało na przeszkodzie, żeby prezes Kaczyński wziął za słuchawkę - bo przecież byli w Sejmie - zadzwonił do Kuchcińskiego i powiedział: Marek, przytrzymaj chwilę, bo my już schodzimy - ocenił senator.

W ocenie Borowskiego, "to znaczy, że po prostu to lekceważono". - To znaczy: może zdążę, może nie zdążę, nic takiego się nie stanie. A to urasta do rangi symbolu - podkreślał.

"To była nienawiść do systemu"

Marek Borowski odniósł się także do śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, zaatakowanego nożem na scenie w niedzielę podczas "Światełka do Nieba" Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Adamowicz w bardzo ciężkim stanie trafił do szpitala, przeszedł operację. W poniedziałek zmarł. W sobotę zostanie pochowany w Bazylice Mariackiej w Gdańsku.

Senator ocenił, że napastnik "kierował się jakimś rodzajem nienawiści".

- To była nienawiść do systemu, do ludzi, którzy go uwięzili - ocenił Borowski. Dodał, że jego zdaniem nożownik "prawdopodobnie ma zburzenia osobowości".

Mężczyzna po zaatakowaniu Adamowicza krzyczał ze sceny: siedziałem niewinny w więzieniu! Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz.

CO WIEMY O SPRAWCY ATAKU? CZYTAJ WIĘCEJ >

Jak ocenił Borowski, to morderstwo "popełnione na oczach tysięcy, a właściwie milionów ludzi", musi "wywołać pytania o to, czy tak, jak się bawimy w Polsce w dyskusję, w dysputę w cudzysłowie, czy to można tolerować".

- Nieszczęście polega na tym, że takie pytania u nas się pojawiają od czasu do czasu, jak się coś wydarzy - dodał.

Przypomniał w tym kontekście zamordowanie w Łodzi w 2010 roku działacza PiS Marka Rosiaka. Został on zastrzelony przez Ryszarda Cybę (napastnik zranił wtedy także inną osobę), który zdaniem prokuratury dokonał zbrodni, kierując się przynależnością polityczną pokrzywdzonych.

Jak mówił Borowski, wtedy "też mieliśmy taki okres takiego wzmożenia moralnego, że tak nie może być, ale długo to nie trwało".

"To była nienawiść do systemu, do ludzi, którzy go uwięzili"
tvn24

Borowski: to, co robił Owsiak, łączyło

Gość "Kropki nad i" odniósł się także do rezygnacji Jerzego Owsiaka z funkcji prezesa zarządu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. - Nie będąc już szefem fundacji, dalej będę dla niej pracował (...), ale już nie będę podejmował żadnych decyzji - mówił Owsiak. Decyzja ma związek z tragiczną śmiercią prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Marek Borowski wskazywał, że Owsiak "był blisko po prostu zwykłym Polakom", a "to, co robił łączyło".

- Ta sprawa z tragedią w Gdańsku i z zamordowaniem Pawła Adamowicza, gdzie już pojawiły się głosy tu i ówdzie, że to przecież niedostateczna ochrona (finału WOŚP - red.), źle zorganizowane, czyli krótko mówiąc, że to szef główny ponosi odpowiedzialność, no to to go dobiło - mówił senator.

Jak ocenił, Owsiak "dość emocjonalnie podjął tę decyzję, chyba tam jej nie konsultował za bardzo, ale nie dziwię mu się".

Przypomniał jednak, że wielu ludzi namawia Owsiaka do zmiany decyzji, pisząc na przykład w mediach społecznościowych. Internauci w swoich wpisach zaczęli używać hashtagu #MuremZaOwsiakiem, bo - jak przypominają - "mieliśmy grać do końca świata i jeden dzień dłużej".

- Z drugiej strony Jurek Owsiak nie blefuje, to nie jest takie szukanie poparcia - mówił senator Borowski. Dodał, że "Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy to jest instytucja, która ma zarząd, ale tam jest również taka rada, może Jurek Owsiak byłby - tak jak w spółce - przewodniczącym rady nadzorczej".

- Niech będzie nowy prezes zarządu i on jako dyrygent - podkreślał.

ZOBACZ CAŁĄ "KROPKĘ NAD I" >

Borowski: to, co robił Owsiak, łączyło
tvnu24

Autor: akr/tr / Źródło: tvn24