Pół miliona dotacji, szkolenia na Sycylii i sześcioro oskarżonych

sycylia San Vito Lo Capo. shutterstock_2677202287
Śledztwo prowadzi prokuratura w Lublinie
Źródło wideo: Google Earth
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Sześć osób ma zarzuty w sprawie wyłudzenia ponad pół miliona złotych z funduszy unijnych. Chodzi o wyjazd szkoleniowy na Sycylię, z którego - według śledczych - skorzystały osoby nieuprawnione, w tym znajomi członka związku zawodowego. 

Jak wynika z informacji Marcina Kozaka, rzecznika Prokuratury Okręgowej w Lublinie, wśród sześciorga oskarżonych jest m.in. dwóch pracowników związku zawodowego oraz pracownik naukowy Politechniki Lubelskiej.

Śledztwo dotyczyło przede wszystkim wyłudzenia pieniędzy z dotacji unijnej na organizację wyjazdu szkoleniowego na Sycylię latem 2017 roku, który miał być przeznaczony dla samorządowców, przedstawicieli organizacji pozarządowych i związków zawodowych.

Dane "martwych dusz"

Według ustaleń, w dokumentacji projektowej przekazywanej do Ministerstwa Funduszy i Polityki Regionalnej tworzono, wprowadzające w błąd, zapisy. Między innymi wskazywano, że w wyjeździe uczestniczyły osoby spełniające wysokie kryteria naboru.

"W rzeczywistości ich dane wykorzystano nielegalnie i bez ich wiedzy i zgody (pełniły funkcję "martwych dusz"), a w darmowym wyjeździe na Sycylię wzięły udział osoby niespełniające kryteriów - w tym znajomi kierownika działu funduszy związku zawodowego wraz z rodzinami i małoletnimi dziećmi, którzy nie ponieśli z tego tytułu żadnych kosztów" - podała prokuratura.

Przesłuchali niemal 500 świadków

Podczas prowadzonego śledztwa śledczy zgromadzili obszerną dokumentację i przesłuchali 482 świadków. Jak ustalono, ogólna kwota wyłudzonych środków wyniosła 541 tysięcy złotych.

Prokuratura przedstawiła sześciu podejrzanym w sumie 33 zarzuty dotyczące wyłudzenia mienia, pomocnictwa do oszustwa, poświadczania nieprawdy, podrabiania dokumentów oraz naruszenia przepisów ustawy o ochronie danych osobowych.

Cześć przyznała się do zarzutów

Cezary C., Marzena C. oraz Renata P. nie przyznali się do zarzutów. Mateusz W. przyznał się w całości, a Teresa B. częściowo. Z kolei Agnieszka P.-P. początkowo zaprzeczała zarzutom, jednak później zmieniła stanowisko i przyznała się w całości.

Oskarżeni złożyli obszerne wyjaśnienia. Będą odpowiadać przed sądem z wolnej stopy. Prokurator zabezpieczył mienie podejrzanych o łącznej wartości ponad pół miliona złotych.

Za zarzucane im czyny grozi do 12 lat więzienia. Akt oskarżenia wpłynął do Sądu Rejonowego Lublin-Zachód.

Stanowisko obecnych władz "Solidarności"

Przewodniczący Zarządu Regionu Środkowo-Wschodniego NSZZ "Solidarność" Ireneusz Pszczoła w wydanym w poniedziałek oświadczeniu, podkreślił, że odpowiedzialności za podejmowane decyzje i nadzór nad realizacją projektów nie można zrzucać wyłącznie na pracowników. Jego zdaniem to na ówczesnych władzach regionu spoczywa odpowiedzialność za kierowanie i nadzór nad organizacją oraz przejrzyste i zgodne z prawem gospodarowanie powierzonymi środkami. Pszczoła jest szefem regionu od listopada 2025 r.

- Nie chcemy wkraczać w sferę uprawnień prokuratury. Natomiast z codziennego funkcjonowania i naszych przepisów wewnątrzzwiązkowych (wynika, że - red.) nie jest możliwe, żeby tego typu działania były realizowane przez pracowników bez wiedzy prezydium Zarządu Regionu - powiedział Pszczoła na konferencji prasowej.

Tłumaczył, że w związku obowiązuje dwuosobowa reprezentacja, a za realizację projektów finansowanych ze środków Unii Europejskiej odpowiadają przewodniczący i jego zastępczyni, która pełni też funkcję skarbnika. - Wszystkie dokumenty są podpisywane przez nas – zaznaczył.

Jego zdaniem sytuacja, gdy zarzuty usłyszeli tylko pracownicy związku, jest trudna do zrozumienia. - Czyli co, pracownik sobie zorganizował, jak w tym przypadku, wyjazd na Sycylię? Wziął swoich znajomych, swoją rodzinę? Przecież na tym wyjeździe też były osoby ze ścisłego kierownictwa zarządu regionu. To nikt się nie zainteresował, z jakich źródeł pojechał na Sycylię? - mówił Pszczoła.

Zaznaczył, że dokumenty dotyczące tego wyjazdu i tego projektu zostały już zniszczone. Pozwalają na to przepisy prawa, kiedy minie już okres trwałości projektu oraz przewidziany umową okres procedur kontrolnych. Decyzję o zniszczeniu dokumentacji podjęło poprzednie prezydium Zarządu Regionu.

Źródło: PAP
Czytaj także: