O poszukiwaniu właścicieli pieniędzy pisaliśmy pod koniec stycznia na tvn24.pl.
- Niedługo po nagłośnieniu sprawy, zgłosiło się do nas małżeństwo, które twierdziło, że zguba należy do nich - tłumaczy kom. Adam Kolasa z łódzkiej policji.
Funkcjonariusze po sprawdzeniu wiarygodności małżeństwa stwierdzili, że pieniądze faktycznie są ich własnością.
- Zapominalscy powiedzieli nam, że to pieniądze ze sprzedaży nieruchomości. Mówili też, że od dawna szukali saszetki z pieniędzmi - mówi kom. Kolasa.
Zapomniany hotel
Czarną saszetkę wrzuconą pomiędzy łóżko a ścianę znalazł w połowie stycznia Piotr Jędras, pracownik hotelu.
- Wszedłem do pokoju wymienić pościel. Wtedy zobaczyłem saszetkę pełną pieniędzy - opowiada.
Hotel w Łodzi poinformował o nim policję, ta zadecydowała, że należy poczekać aż "zapominalski" klient upomni się o swoją własność i sam skontaktuje się z hotelem. Nikt jednak się nie zgłosił i sprawa trafiła na policję.
- Jest nam przykro, bo dzięki uczciwości naszego pracownika ci ludzie odzyskali pieniądze. Nikt do nas jednak się nie zwrócił, nie usłyszeliśmy nawet słowa "dziękuję" - narzeka w rozmowie z tvn24.pl Łukasz Zieliński z hotelu "Boss" w Łodzi.
Należne znaleźne?
Kodeks cywilnoprawny zakłada, że pracownikowi hotelu należy się 10 proc. wartości rzeczy.
- Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że właściciele nie zamierzają nagrodzić za uczciwość naszego pracownika. Planujemy jednak panu Piotrowi domagać się znaleźnego w postępowaniu cywilnym - zapowiada Piotr Jędras z hotelu "Boss".
Jeśli chcielibyście nas zainteresować tematem związanym z Waszym regionem, pokazać go w niekonwencjonalny sposób - czekamy na Wasze sygnały/materiały. Piszcie na Kontakt24@tvn.pl.
Mapy dostarcza Targeo.pl
Autor: bż / Źródło: TVN24 Łódź
Źródło zdjęcia głównego: TVN24 Łódź