"Był płacz, wzruszenie wielkie". Sześcioraczki są zdrowe, ale na razie zostają w szpitalu

TVN24

Sześcioraczki z Krakowa. Lekarze o ich stanie zdrowiatvn24
wideo 2/13

Jest duża radość, ale i masa obaw – przyznaje Szymon Marzec, tata sześcioraczków, które w poniedziałek przyszły na świat w Krakowie. Podczas wtorkowej konferencji lekarze poinformowali, że dzieci, chociaż są zdrowe, jeszcze przez ponad dwa miesiące będą musiały pozostać w szpitalu.

Jak podkreślają lekarze, dzieci, chociaż przyszły na świat 11 tygodni przed terminem, "urodziły się w zaskakująco dobrym stanie".- Trzeba jednak pamiętać, że rozwój w towarzystwie pięciu innych kolegów i koleżanek w macicy zawsze jest trudniejszy – tłumaczy prof. Ryszard Lauterbach, kierownik oddziału Neonatologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie odbył się poród. Dlatego cała szóstka wymaga jeszcze kilkumiesięcznej obserwacji. Rodzice będą mogli zabrać dzieci do domu za co najmniej 2,5 miesiąca.

Starszy brat już czeka

Lekarze podkreślili też, że pani Malwina, mama rodzeństwa, była wspaniała pacjentką, która "nie ulegała informacjom z internetu i bardzo dobrze współpracowała". Kobieta już dzień po porodzie dała radę wstać z łóżka i odwiedziła swoje dzieci. Wcześniej mogła dotknąć tylko jednego z nich – córki, która urodziła się ostatnia i musiała poczekać przez chwilę na transport na oddział.

- Jest duża radość, ale i masa obaw. Możemy im tylko zapewnić, że będziemy przy nich przez cały czas i okażemy im miłość. Staramy się cieszyć tym, że wszystko zmierza w dobrą stronę – powiedział podczas wtorkowej konferencji Szymon Marzec.

Zapytany o chwile tuż po porodzie, mężczyzna przyznał, że "był płacz, wzruszenie wielkie".

W domu na rodzeństwo czeka 2,5-letni syn Marców, Oliwier. Dziadkowie zapewniają, że chłopiec był przez całą ciążę przygotowywany na to, że rodzina się powiększy, a teraz bardzo chce poznać nowych braci i siostry. Rodzina wybrała już imiona dla maluchów: Filip, Tymon, Zosia, Kaja, Malwina i Nela.

"Przeszliśmy do historii"

W chwili rozpoczęcia akcji porodowej lekarze byli przygotowani na narodziny pięcioraczków, dopiero podczas operacji okazało się, że jest jeszcze szóste dziecko. – To była niespodzianka, ale bardzo sympatyczna – zaznacza prof. Lauterbach.

Do każdego z dzieci "przypisany" był trzyosobowy zespół. W sumie, jak informuje szpital, na sali porodowej obecnych było ponad 30 osób. – To dla mnie ogromna satysfakcja, że udało nam się zastosować perfekcyjną logistykę – przyznaje Lauterbach. I dodaje: - W ten sposób przeszliśmy do historii.

Według statystyk sześcioraczki rodzą się bardzo rzadko – raz na 4,7 miliarda ciąż na świecie, taką ciążę trudno też doprowadzić do szczęśliwego finału.

Jarosław Kaczyński pogratulował rodzicom sześcioraczków
tvn24

Politycy gratulują

Rodzicom sześcioraczków pogratulował Jarosław Kaczyński.

- Chciałem skorzystać z okazji żeby pogratulować rodzicom. Ktoś powiedział że to wynik 500+, chyba jednak nie – zażartował prezes PiS podczas spotkania z wyborcami w Słupsku.

W poniedziałek wyrazy uznania dla rodziców i lekarzy złożył też prezydent Andrzej Duda.

"Niesamowita wiadomość! W Krakowie urodziły się dziś 6-raczki. To pierwszy taki przypadek w Polsce. Mama i Dzieci (4 dziewczynki i 2 chłopców) czują się dobrze (jak na tę wyjątkową sytuację). Gratulacje i podziękowania dla Rodziców i Personelu Medycznego!" – napisał na Twitterze prezydent.

Sześcioraczki przyszły na świat w Krakowie
Archiwum Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie
Narodziny sześcioraczków to była duża operacja logistyczna

Autor: wini/gp / Źródło: TVN24 Kraków