Bosy sześciolatek wyszedł sam z domu. "Biegł do sklepu z zabawkami"

Sklep z zabawkami (zdjęcie ilustracyjne)
Nowa Sarzyna (Podkarpacie)
Źródło: Google Maps

Mały chłopiec wymknął się z domu, gdy wszyscy domownicy jeszcze spali, żeby obejrzeć w sklepie z zabawkami pluszową maskotkę. Przeszedł pół kilometra, zanim zauważył go patrol policji.

Sześciolatek jest mieszkańcem Nowej Sarzyny (Podkarpacie), na wycieczkę wybrał się w poniedziałek rano. Policjantki z drogówki zauważyły bosego i wystraszonego malca na jednej z ulic. Chłopiec był bez opieki dorosłych, co zaniepokoiło funkcjonariuszki.

- Zainteresowały się małym biegaczem. Okazało się, że ma sześć lat i sam wyszedł z domu do sklepu z zabawkami, bo chciał zobaczyć pluszaka, który mu się spodobał. Chłopiec przyznał, że pozostali domownicy spali, kiedy wychodził do sklepu – mówi Tomasz Potejko, oficer prasowy leżajskiej policji. I dodaje: - Kiedy sześciolatek został zauważony przez patrol, był około 500 metrów od domu.

OGLĄDAJ TVN24 NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Wyszedł przez garaż

Patrol odwiózł chłopca do domu. - Cały i zdrowy trafił do swojej mamy, która nie była świadoma, że syn sam wyszedł przez garaż, kiedy ona spała. Funkcjonariuszki przypomniały chłopcu, że nie może bez opieki dorosłego opuszczać domu – uzupełnia Potejko.

Do podobnej sytuacji doszło w poniedziałek w Piszu (woj. warmińsko-mazurskie). Trzyletni chłopiec sam błąkał się po ulicy, a gdy przechodnie zawiadomili policję, okazało się, że malec potrafi tylko podać swoje imię. Rodziców udało się jednak szybko znaleźć, bo chwilę wcześniej zgłosili zaginiecie syna. 

Policja apeluje do opiekunów dzieci o zwracanie szczególnej uwagi na podopiecznych. - Chwila nieuwagi – czy to w domu, czy to nad wodą, lub na spacerze – może doprowadzić do bardzo groźnej sytuacji, w której zagrożone może być życie lub zdrowie najmłodszych – podkreśla rzecznik.

Czytaj także: