- We wtorek kilkanaście minut po godzinie 7.00 dyżurny kieleckiej komendy otrzymał zgłoszenie. Z jego treści wynikało, że w czteropiętrowym budynku przy balkonie jednego z mieszkań znajduje się mężczyzna bez oznak życia. Na miejsce skierowano służby - poinformowała podkom. Małgorzata Perkowska-Kiepas z Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.
Policjantka przekazała, że wejście do mieszkania wymagało wcześniejszego odłowienia znajdującego się tam zwierzęcia.
- W mieszkaniu, do którego przynależał balkon, znajdował się agresywny pies, który został odłowiony przez policjantów i pracowników schroniska. Po wejściu do lokalu policjanci znaleźli kolejne trzy ciała: kobiety i dwóch młodych mężczyzn - powiedziała przedstawicielka kieleckiej policji.
Dodała, że na miejscu trwają czynności śledcze mające wyjaśnić przyczyny tragedii i ustalić tożsamości zmarłych.
Prokuratorskie śledztwo
Rzecznik prokuratury okręgowej w Kielcach w rozmowie z tvn24.pl, poinformował, że na miejscu tragedii pracuje dwóch prokuratorów.
- Wstępnie można powiedzieć, że najbardziej prawdopodobną wersją jawi się potrójne zabójstwo i na końcu samobójstwo. Czyli najpierw doszło do zabójstwa trzech osób, których zwłoki ujawniono w mieszkaniu, a następnie do samobójstwa czwartej osoby - przekazał prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach. I dodał: - Według naszych wstępnych ustaleń w mieszkaniu znaleziono zwłoki kobiety w wieku 52 lat oraz zwłoki dwóch młodych mężczyzn w wieku 17 i 18 lat. Natomiast mężczyzna, którego ciało znaleziono przy balkonie to 55-latek. Wstępne ustalenia wskazują, że są to mąż, żona i ich dzieci.