Do kradzieży doszło w sobotę piątego września nad ranem, na przystanku autobusowym na osiedlu Kawaleryjskim. Na nagraniu z kamery monitoringu widać jak do śpiącego mężczyzny przysiada się inny. Złodziej ściągnął śpiącemu z ręki zegarek i ukradł z kieszeni spodni telefon. Ofiara po kilku godzinach zgłosiła kradzież na policję i oszacowała straty na cztery tysiące złotych.
Daleko nie uciekł
Sprawą zajęli się białostoccy kryminalni. - Na podstawie monitoringu ustalili tożsamość i miejsce przebywania zuchwałego złodzieja. Zatrzymali go w mieszkaniu wynajmowanym na osiedlu Kawaleryjskim, tym samym, na którym doszło do kradzieży - wyjaśnia podkomisarz Malwina Olszewska, oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku.
Zatrzymany to 47-latek. W czasie przeszukania w wynajmowanym przez niego pokoju policjanci znaleźli skradziony telefon.
- Mężczyzna przyznał się policjantom, że skradziony zegarek sprzedał - mówi Olszewska.
47-latek został zatrzymany. Usłyszał zarzut kradzieży szczególnie zuchwałej. Grozi mu nawet osiem lat więzienia.