NOP na "wycieczce krajoznawczej". Wrocławski tramwaj miejscem agitacji

NOP w wynajętym tramwaju
NOP w wynajętym tramwaju
Źródło zdj. gł.: Narodowe Odrodzenie Polski | Miłosz Karolczyk
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Falanga i krzyż celtycki - transparenty Narodowego Odrodzenia Polski zawisły na tramwaju należącym do Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego. Tak przybrany pojazd kursował ulicami Wrocławia w niedzielne popołudnie. Został wynajęty przez NOP, które prowadziło z niego agitację. MPK odcina się od tego i tłumaczy: - Nie wiedzieliśmy, komu wynajmujemy.

Tramwaj obwieszony z transparentami z falangą i krzyżem celtyckim, symbolem Białej Siły, przez godzinę kursował po Wrocławiu. NOP-owcy nie tylko jeździli nim wykrzykując swoje hasła, ale również wysiadali na przystankach rozdając pasażerom ulotki.

"Za okna [tramwaju - red.] wystawiliśmy megafony, z których prócz radosnych, narodowo-radykalnych okrzyków naszych gardeł znany głos lektora telewizyjnego wieścił przechodniom zalety narodowej rewolucji, konieczność walki z systemem demoliberalnym oraz wyjaśniał prosty fakt, iż każdy, kto nie jest z nami - ten jest przeciwko Polsce" - czytamy w komunikacie Narodowego Odrodzenia Polski, dotyczącym wspomnianego przejazdu.

MPK przyznaje się do błędu
MPK przyznaje się do błędu
Źródło zdjęcia: Miłosz Karolczyk | Narodowe Odrodzenie Polski

MPK: "Bijemy się w piersi"

Miejskie Przedsiębiorstwo komunikacji, od którego pojazd wynajęto, odcina się od tych haseł i tłumaczy, że nie wiedziało, jak pojazd będzie wykorzystany.

- Przyznajemy się do winy i bijemy się w piersi – mówi w rozmowie z tvn24.pl Janusz Krzeszowski, rzecznik MPK. – Przyszła do nas kobieta, która chciała wynająć tramwaj na wycieczkę krajoznawczą po mieście. Nie spodziewaliśmy się, że tramwaj będzie użyty do manifestacji NOP. Za przejazd zapłacili 250 zł - mówi.

MPK nie chce być kojarzone z hasłami NOP, dlatego rzecznik zapowiada: - Wina leży po naszej stronie. Zrobimy wszystko, żeby nie doszło więcej do takiego nieporozumienia.

Jak się dowiedzieliśmy, motorniczy, mimo że widział, że z "krajoznawczej wycieczki" zrobiła się objazdowa manifestacja NOP, nie zareagował.

- Nie zachował się zbyt trzeźwo – przyznaje Krzeszowski. – Jego obowiązkiem jest jednak wykonanie kursu, na który dostał zlecenie – dodaje i zapowiada, że w przyszłości motorniczy, gdy zauważy niepokojące zachowanie, będzie mógł wcześniej skończyć przejazd.

Autor: ansa/mz/k / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: