Polska i Świat

Polska i Świat

I tak katastrofa smoleńska znowu powróciła, za sprawą dzisiejszej debaty w Sejmie. Ze szczegółami, których nie każdy chciałby słuchać. Prokurator generalny niemal krok po kroku odtwarzał to, co działo się i w Smoleńsku i w Moskwie tuż po katastrofie. A problemy były zarówno ze skompletowaniem ciał ofiar, jak i z ich identyfikacją.

Na razie wiadomo, że jedna para ciał ofiar katastrofy smoleńskiej została zamieniona i pochowana w niewłaściwych grobach. Ten błąd, dla niektórych mocno szokujący, jutro zostanie naprawiony. Ciało Anny Walentynowicz zostanie pochowane w Gdańsku. Ale ziarno niepewności zostało zasiane i jest więcej niż pewne, że będą kolejne ekshumacje oraz badania.

Padło słowo przepraszam i to z ust samego premiera. To być może zbiło trochę z tropu jego politycznych przeciwników, bo debata o tym co się działo po katastrofie smoleńskiej, że niektóre ciała ofiar zostały pomylone, była krótka i mało agresywna. A zapowiadało się zupełnie inaczej. Posłanka Małgorzata Szmajdzińska wolała nawet Sejm opuścić, by tego nie słuchać i nie przeżywać. W katastrofie straciła męża. Z sali obrad wyszli też politycy Ruchu Palikota, bo spodziewali się bicia piany. Awantury nie było. Ale zgody również nie.

Ten mężczyzna jest prawdziwym posłańcem dobrej nowiny. Nazywa się Nick Vujicić i całym sobą pokazuje, że nie ma takich ograniczeń, których człowiek nie jest w stanie pokonać. Nie ma ani rąk, ani nóg, za to ogromną wolę. I nie przestaje zadziwiać, bo robi wszystko to co pełnosprawni, a nawet nieco więcej.

Przestroga dla tych, którzy prawo jazdy już mają. Również u nas obserwują państwo wysyp filmików pokazujących, co może spotkać kierowców na rosyjskich drogach. Ich zawartość najczęściej jest przerażająca. Kierowcy instalują kamery w kabinach aut trochę dla zabawy, ale trochę po to, by mieć polisę ubezpieczeniową na wypadek wypadku.

Byle w tym roku - mówią kursanci, którzy w całym kraju oblegają ośrodki ruchu drogowego. W styczniu zdobycie prawa jazdy będzie o niebo trudniejsze. Pytań ma być więcej, mają się pojawić filmiki. Wszystko po to, by kandydat na kierowcę wiedział jak jeździć, a nie jak zaliczyć test. Bo teraz, jak mówi policja, wielu wykuwało na pamięć i pytania i odpowiedzi.

Seria pytań prawdopodobnie zacznie się od tego, kto i na jakim etapie zawinił, że w trumnach znajdowały się inne ciała niż powinny. Czy ktoś załamał prawo, zakazując ponownego otwarcia trumien, odmawiając powtórzenia badań DNA, a w konsekwencji przeprowadzenia ekshumacji? Zanim głos zajmą członkowie rządu, posłuchajmy fachowców, czyli osób, które na co dzień i profesjonalnie zajmują się sprowadzaniem z zagranicy zwłok osób zmarłych.

Dzisiaj informacja ministra sprawiedliwości o tym, co się działo z ciałami ofiar jeszcze w Moskwie, pojutrze ponowny pogrzeb Anny Walentynowicz, a dzień później marsz w Warszawie - co prawda w sprawie wolności mediów, ale wątki związane z katastrofą smoleńską są bardziej niż spodziewane. Temat powrócił, choć nie planował tego nawet PiS.

Chrzest, komunia, bierzmowanie - tak, ale tylko dla tych, którzy zapłacili podatek na kościół. Tak zaczyna być w Niemczech, tamtejszy episkopat przyjął dekret w tej sprawie. Wszystko po to, by skończyć z fikcją bycia wierzącym, ale niepraktykującym.

Krystyna Janda jako Danuta Wałęsowa już niebawem do zobaczenia na deskach dwóch teatrów. Premierę na podstawie książki żony byłego prezydenta "Marzenia i tajemnice" przygotowują wspólnie: warszawska Polonia i gdańskie Wybrzeże. Głośno było o książce i o małżeńskich kontrowersjach w domu Wałęsów. Jak będzie tym razem? Monika Tomasik już widziała próby.

Nie po dwóch latach, ale już po dwóch miesiącach wiedziano, kim jest chłopiec, którego ciało znaleziono w stawie w Cieszynie. To ustalenia dziennikarzy "Superwizjera" TVN. Śląska policja miała wiedzieć, ale przełom ogłosiła dopiero w tym roku. I wskazała rodziców chłopca, jako jego potencjalnych zabójców. Dlaczego zwlekano z tym tak długo?

Pomidory nad Wisłą - ich urodzaj to zagadka tyleż fascynująca, co niezbyt apetyczna. I kolejny zaskakujący skutek niskiego poziomu wiślanej wody.

Niespodziewany koniec Laty. Prezes PZPN Grzegorz Lato dziękuje i rezygnuje z kandydowania na drugą kadencję. Tak będzie lepiej dla polskiej piłki - dodaje, ale i podsumowuje, że polska piłka wiele mu zawdzięcza. Michał Sznajder przegląda dokonania prezesa.

Będą kolejne ekshumacje, bo jest potwierdzenie wcześniejszych wątpliwości, co do tożsamości niektórych ofiar katastrofy Smoleńskiej. W grobie Anny Walentynowicz nie była pochowana Anna Walentynowicz. Wojskowa prokuratura przyznaje to oficjalnie. Błąd popełniono zapewne po stronie rosyjskiej, ale dlaczego w Polsce udaje się to naprawić dopiero po ponad dwóch latach.

W "Polsce i Świecie" kieszonkowe EKG. Wymyślone przez polskiego wynalazcę działa, zachwyca wygodą, nic więc dziwnego, że podbija rynek. Jednak czemu amerykański a nie polski? Do wyboru są dwie odpowiedzi - brak pieniędzy i skostniałe procedury. Obie dobre.

Jarosław Kaczyński ten dzień uzna za udany. Zorganizował debatę o gospodarce i choć wielu ważnych gości mu odmówiło, debata się odbyła, a PiS zaistniał jako konstruktywna partia opozycyjna. Bo choć gospodarczo z debaty niewiele wynikło, to od teraz przynajmniej przez jakiś czas nie będzie można PiS-owi zarzucić, że zajmuje się Smoleńskiem a nie kryzysem.

Król internetu mieszka w Korei Południowej i nazywa się - w internecie oczywiście - PSY. Prawdopodobnie większość z państwa już wie o kim mowa, bo do tej pory jego teledysk widziało 260 milionów ludzi i jest więcej niż pewne, że będzie ich jeszcze więcej. Raper z internetu przenosi się do radia i telewizji, czyli robi karierę. Może warto pochylić się nad tym, o czym śpiewa. Za tłumaczenie z koreańskiego na polski wzięła się Paulina Chacińska.

11 osób zginęło pod lawiną, która przeszła w Himalajach. To była chwila, służby ratownicze uratowały kolejnych 13 osób. Ponad 20 lat temu, gdy podobna lawina zaskoczyła polskich himalaistów, ocalał tylko jeden z nich. Pięć osób wówczas zginęło. Akcja ratunkowa toczyła się nieporównywalnie wolniej i trudniej.

Siedziała w areszcie domowym, skazano ją na 2 lata więzienia, straciła też prawo wykonywania zawodu. To cena, którą zapłaciła węgierska akuszerka, która pomagała kobietom rodzić w domu. W ten sposób przyjęła na świat ponad 3 tysiące dzieci. Troje zmarło i stąd wzięły się problemy. Dziś kobieta jest symbolem walki o prawo do nie tyle legalnych, co unormowanych porodów domowych. Nowe przepisy musiały się na Węgrzech pojawić. A w Polsce można zobaczyć film "Uwolnić poród", który jest historią węgierskiej położnej.

Albo my Polacy się zmieniliśmy, albo czasy się zmieniły. Kiedyś nie byłoby wątpliwości, co zrobić z czołgiem, który władza ludowa postawiła w centrum miasta. Dziś czołg stał się powodem do draki. T34, postawiony na cześć Armii Czerwonej wyzwalającej Warszawę, znikł z centrum Wołomina. Mieszkańcom średnio się to podoba, co dali odczuć. Najpierw pomalowali go na różowo. A gdy już czołg wywieziono, ustawili jego kartonową wersję. Bo co to za Wołomin bez czołgu - mówią.