Węgrzy protestowali przeciwko jego zamknięciu. Popularny dziennik wrócił

Viktor Orban
Protesty po zamknięciu dziennika "Nepszabadsag"
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ROBERT HEGEDUS
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Popularny węgierski dziennik po 10 latach wznowił działalność. "Nepszabasdag" był czołową lewicową gazetą, która została zamknięta za rządów Orbana. Marka została reaktywowana w czwartek jako internetowa strona informacyjna i tygodnik.

"Nepszabadsag" stanowił największy dziennik opozycyjny wobec rządu Viktora Orbana. Został zamknięty w 2016 roku, oficjalnie z powodów finansowych. Jego właścicielem był wówczas koncern Mediaworks. Zespół redakcyjny uważał wówczas, że decyzja była podyktowana sposobem, w jaki gazeta relacjonowała działania władz.

Reaktywacja znanej marki

Nowym redaktorem naczelnym został Akos Toth. W rozmowie z agencją Reuters podkreślił, że niezależne dziennikarstwo na Węgrzech "musi powrócić do klasycznego dziennikarstwa opartego na informacjach, znów zadawać pytania, a nie wyrażać opinie".

Przekazał również, że wznowienie działalności dziennika jest finansowane przez czterech węgierskich biznesmenów. W czasie rządów Orbana mieli zajmować się głównie inwestycjami na rynku nieruchomościami za granicą.

- Działają transparentnie, nie ukrywając się za skomplikowanymi strukturami korporacyjnymi - powiedział Akos Toth. Według niego inwestorzy biznesowi dostrzegli szansę w ożywieniu popularnej marki.

W nowej placówce zatrudnionych będzie około 90 osób, głównie byłych pracowników "Nepszabadsag" oraz lewicowego dziennika "Nepszava", który w maju zakończył wydawanie wersji papierowej.

Zamknięcie gazety i protesty

"Nepszabadsag" został założony w 1956 roku podczas zbrojnego zrywu Węgrów przeciwko reżimowi komunistycznemu oraz sowieckiej okupacji. 60 lat później zamknął go ówczesny właściciel.

Austriacki biznesmen Heinrich Pecin zapewniał, że decyzja o zawieszeniu gazety była czysta ekonomiczna, a nie polityczna. Zaprzeczał także, by wywierano na niego presję. - Między Viktorem Orbanem a mną jest wzajemny szacunek, ale nie ma żadnej formy zależności. Nigdy bym sobie na coś takiego nie pozwolił - powiedział Pecina w wywiadzie dla austriackiego tygodnika "Profil".

Zamknięcie gazety spowodowało liczne protesty. W 2016 roku kilka tysięcy osób zgromadziło się przed węgierskim parlamentem, by pokazać swój sprzeciw. Wsparcie okazywały nie tylko lewicowe i liberalne partie, ale również prasa, reprezentująca inne opcje polityczne.

Źródło: PAP
Czytaj także: