39-letni Oren i 40-letni Tal byli znanymi maklerami nieruchomości luksusowych, obsługującymi celebrytów i zamożnych klientów. 39-letni Alon prowadził rodzinny biznes ochroniarski. Bracia epatowali życiem pełnym jachtów, prywatnych odrzutowców i nadmorskich rezydencji. Sąd uznał ich w marcu tego roku za winnych wielokrotnego odurzania, napaści seksualnych i gwałtów na dziesiątkach kobiet, a we wtorek zostali skazani na kary po 30 lat pozbawienia wolności.
To jedna z najgłośniejszych spraw dotyczących przestępstw seksualnych, jaka toczyła się przed nowojorskim sądem. Jak komentuje "The New York Times" wyrok stanowi "zwieńczenie dramatycznego upadku mężczyzn, którzy wcześniej funkcjonowali w najbardziej zamożnych kręgach Manhattanu". Sędzia Valerie E. Caproni określiła postępowanie braci mianem "potwornego". - Nie nazywam ludzi potworami, ponieważ każdy człowiek ma zdolność do zmiany. Nawet gwałciciele ją posiadają. Jednak wasze postępowanie było potworne - stwierdziła.
Co zarzucano braciom Alexander
Według oskarżycieli bracia przez dwie dekady wykorzystywali luksusowy tryb życia do wabienia kobiet na imprezy, do rezydencji w Hamptons, Aspen i Miami, a także na ekskluzywne wyjazdy. Następnie mieli je odurzać i gwałcić. Co najmniej 70 kobiet miało paść ofiarą jednego lub kilku braci.
We wtorek, przed ogłoszeniem wyroku, głos zabrało 11 z nich. Mówiły o traumie, koszmarach i lęku. Jedna z nich powiedziała, że "wystarczyła jedna noc, zaledwie kilka godzin, jedno zaproszenie, by całkowicie zniszczyć dziewczynę, którą kiedyś byłam". Zdaniem innej każda sekunda gwałtu "wydawała się wiecznością pełną przerażenia". Kolejna składając zeznania pytała: "Dlaczego to zrobiliście? Nie rozumiem tego okrucieństwa. Nie rozumiem nienawiści wobec kobiet". Jeszcze inna dodała: "Czułam mrok i zło, jakby rozszarpywały mnie dzikie zwierzęta" - cytuje "NYT".
Sami bracia, choć przed ogłoszeniem wyroku wyrazili żal, zaprzeczyli oskarżeniom. - Ani ja, ani moi bracia nigdy nikogo nie odurzyliśmy ani nie zgwałciliśmy - oświadczył Oren Alexander. Tal Alexander mówił o "szczerym żalu z powodu czegoś, czego nie zrobiłem".
Prokuratorzy domagali się dożywocia
Prokuratorzy domagali się kar dożywotniego pozbawienia wolności, podczas gdy oskarżeni wnioskowali o wymierzenie minimalnej ustawowej kary 15 lat więzienia.
Bracia podkreślali swoje żydowskie wyznanie. Oren wystąpił przed sądem w kipie i mówił, że nie będzie mógł uczestniczyć w bar micwie syna (uroczystości religijnej związanej z wejściem w dorosłość). Prosili o osadzenie ich w tym samym więzieniu, argumentując, że ułatwiłoby to wizyty ich rodzicom. Sędzia zgodziła się tylko zarekomendować umieszczenie ich w pobliżu Miami.
Prokurator Elizabeth Espinosa argumentowała, że "bezduszność, lekkomyślność i okrucieństwo" braci uzasadniają dożywocie, a ich ofiary zostały skazane na "dożywotni ból i cierpienie". Lexi Zettle powiedziała sądowi, że oskarżeni "traktowali ją jak szmacianą lalkę", podkreślając, że "nie stoją ponad prawem".
Redagował AM