W Bieszczadach niedźwiedzica zaatakowała w lesie mężczyznę. Turysta uwolnił się z opresji, ale doznał poważnych obrażeń ciała. Został przetransportowany do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. - Zakończyło się to o tyle szczęśliwie, że było kogo ratować - powiedział TVN24 Grzegorz Panek, dyrektor szpitala w Sanoku.
Do zdarzenia doszło w środę niedaleko miejscowości Kulaszne w gminie Komańcza. Jak poinformowało w komunikacie Bieszczadzkie Pogotowie Ratunkowe w Sanoku, "zespół R0192 stacjonujący w Tarnawie Górnej został zadysponowany do mężczyzny zaatakowanego w lesie przez matkę dwóch małych niedźwiadków. Mężczyźnie na szczęście udało się uwolnić z tej groźnej opresji. Jednak dotkliwie pogryziony wymagał pilnego przetransportowania do SOR w Sanoku".
Informację potwierdził również Samodzielny Publiczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Sanoku.
"Mężczyzna został sprawnie przetransportowany przez ZRM BPR do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego w Sanoku, gdzie otrzymał fachową i szybką pomoc medyczną. Po zaopatrzeniu ran i stabilizacji stanu zdrowia, pacjent został przyjęty na oddział chirurgii w celu dalszej hospitalizacji i leczenia" - przekazała lecznica.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Dyrektor szpitala o obrażeniach po ataku niedźwiedzicy
Życiu poszkodowanego nie zagraża niebezpieczeństwo.
- Zakończyło się to dla niego o tyle szczęśliwie, że wylądował w szpitalu i było kogo ratować. Pacjent pozostaje w stanie stabilnym i jest w pełni przytomny, więc miał dosyć dużo szczęścia - powiedział w czwartek TVN24 Grzegorz Panek, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Sanoku. Podkreślił, że pacjent prawdopodobnie w przyszłym tygodniu zostanie wypisany do domu.
- Niedźwiedzica na pewno nie użyła pazurów. Wtedy byłoby dosyć ciężko. Półtora roku temu mieliśmy pacjenta, który trafił do naszego szpitala po ataku niedźwiedzia. Był on pokiereszowany niedźwiedzimi pazurami - zaznaczył dyrektor.
Sanocka lecznica informuje, że to już kolejny przypadek, gdy trafia do nich osoba poszkodowana wskutek ataku niedźwiedzia. "Kilka miesięcy temu inny turysta – zaatakowany w rejonie Zatwarnicy – został skutecznie zaopatrzony przez zespół sanockiego SOR-u i specjalistów z innych oddziałów. Mamy tu ludzi z doświadczeniem w najtrudniejszych przypadkach. Z racji swojego położenia i doświadczenia, placówka zyskała chyba pewną 'specjalizację' w tego typu sytuacjach" - można przeczytać w komunikacie.
Służby przypominają, że wczesna wiosna to czas, gdy niedźwiedzie są głodne, drażliwe i skrajnie niebezpieczne. To właśnie w tym czasie szczególnie bronią potomstwa i terytorium. Spotkanie z nimi może skończyć się tragicznie.
Autorka/Autor: mm/tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Adobe Stock