Dodaj nas do listy preferowanych źródeł w Google, aby nasze materiały częściej pojawiały się w Twoich wynikach wyszukiwania.
Teraz także o ludziach, którzy manifestują przywiązanie do historii, ale robią to w zupełnie innej, nieco mniej zrozumiałej formie. I można odnieść wrażenie, że i oni sami ze zrozumieniem znaczenia pewnych symboli mają problem. Artur Warcholiński pyta więc, gdzie jest granica między upamiętnieniem a szarganiem świętości. Zarabianiem na gadżetach a manifestowaniem patriotyzmu. I po której stronie tej granicy jest na przykład znak Polski Walczącej na smartfonie.