Tragedia na przejeździe kolejowym. Mieszkańcy od lat walczą o poprawę bezpieczeństwa

Do wypadku doszło na przejeździe kolejowym bez zapór w Garbatce
Garbatka. Mieszkańcy od lat walczyli o poprawę bezpieczeństwa na przejeździe kolejowym
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Jakub Kaczmarczyk
Wnioski pisali od kilkunastu lat, bo uważali, że znak stopu i krzyż świętego Andrzeja to zdecydowanie za mało, by przejazd kolejowy był bezpieczny. Bez skutku, kolej nie postawiła ani szlabanów, ani sygnalizacji. W poniedziałek doszło w tym miejscu do zderzenia ciężarówki z pociągiem. Zginęła jedna osoba.

Ulica Boczna w Garbatce to droga łącząca Garbatkę z Międzylesiem. Ma charakter lokalny, więc ruch samochodowy jest nieporównywalny ze znajdującą się nieco na zachód od wsi drogą krajową nr 11. Ale ruch - jak mówi sołtys - jest coraz większy. - Jest to mała wieś, ale bardzo duży ruch - zaznacza.

"To mała obwodnica"

- Ta droga się zrobiła małą obwodnicą Rogoźna, ponieważ wyasfaltowaliśmy ją do samego końca. Jest bardzo duży ruch. Jest też dużo firm tutaj za tymi torami, do których przyjeżdżają towary, przyjeżdżają tiry, zaopatrzenie, klienci - mówi Krzysztof Nikodem, sołtys Garbatki i radny gminy Rogoźno.

Znajduje się na niej przejazd kolejowy, który dzieli wieś na dwie części. Oznakowany, z krzyżem świętego Andrzeja i znakiem stop. Ale bez sygnalizacji i rogatek.

Pociągów nie jest tu mało, bo to trasa kolejowa łącząca Poznań i Piłę. Kursują tu zarówno pociągi lokalne, którymi codziennie docierają mieszkańcy okolic Rogoźna do pracy w Poznaniu, ale też pociągi dalekobieżne łączące miasta na południu Polski z Kołobrzegiem czy Koszalinem.

- To jest główna sieć z południa na północ. Na dobę przejeżdża tu 25 pociągów osobowych, a między nimi jeszcze towarowe - mówi Nikodem.

Stąd od kilkunastu już lat wnioskuje o to, by na tym przejeździe kolejowym zainstalowano sygnalizację świetlną lub rogatki.

Katastrofa kolejowa w Garbatce
Katastrofa kolejowa w Garbatce
Źródło zdjęcia: TVN24

"Stop nie wystarcza"

Jak mówi sołtys Garbatki, był już moment, kiedy wydawało się, że cel zostanie osiągnięty. - Dwa lata temu byli tutaj przedstawiciele kolei, powiatu i policji. Powstał protokół, z którego jasno wynikało, że wszyscy się opowiedzieli za tym, że na tym przejeździe kolejowym powinna być podniesiona kategoria - powiedział.

Jak wyjaśnia, chodziło przede wszystkim o coraz większe natężenie ruchu. - Na tym przejeździe znak stopu już nie wystarcza, ponieważ w okresie jesienno-zimowym w ogóle nie widać tego pociągu. Trzeba się zatrzymać na tym przejeździe, spuścić szyby i nasłuchiwać, czy jedzie pociąg - mówi.

Garbatka. Mieszkańcy znak stop to za mało
Źródło: TVN24

W poniedziałek, w momencie, kiedy doszło do wypadku, widoczność na przejeździe powinna była być dobra. Mimo to z niewyjaśnionych dotąd powodów kierowca ciężarówki najpierw zatrzymał się na znaku stop, a potem ruszył, wjeżdżając praktycznie wprost pod nadjeżdżający pociąg. - Ci, co przejeżdżają tutaj, to się głowią, jak na takim przejeździe może nie być żadnego zabezpieczenia, tylko sam znak stop - mówi.

Ale kolej takiej potrzeby nie widziała. - W 2023 roku zarządca drogi położył na tej drodze asfalt, wcześniej była to droga gruntowa. Jednak według przepisów iloczyn pojazdów poruszających się na tym przejeździe jest zdecydowanie mniejszy niż wskazywane wytyczne, które oznaczałyby konieczność zamontowania rogatek - mówi Radosław Śledziński, rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe w Poznaniu.

Klatka kluczowa-456872
Radosław Śledziński z PKP PLK tłumaczy brak zapór na przejeździe kolejowym w Garbatce
Źródło: TVN24

Jak podkreśla, ze statystyk wynika, że 99 procent wszystkich zdarzeń, do których dochodzi na przejazdach kolejowo-drogowych, to są zdarzenia, za które winę ponoszą niestety nieodpowiedzialne decyzje użytkowników przejazdów. - To jest ignorowanie znaku stop, to jest ignorowanie czerwonego światła. Tam, gdzie mamy rogatki, to jest wjeżdżanie pod opadające rogatki albo tam, gdzie są półzapory, próba ominięcia ich slalomem i to są za każdym razem niezwykle niebezpieczne zachowania - mówi.

Wyślą do kolei zdjęcia wypadku

Sołtys, a także burmistrz Rogoźna nie ukrywają, że poniedziałkowa tragedia może zmienić optykę kolejarzy.

- To już drugi wypadek śmiertelny na tym przejeździe - podkreśla Nikodem. Jak dodaje, pierwszy wydarzył się około 20 lat temu. - W międzyczasie był jeszcze jeden wypadek, samochód wjechał pod pociąg, ale został tylko strącony do rowu - mówi.

Miejsce zderzenia pociągu z pojazdem ciężarowym na przejeździe kolejowym bez zapór w miejscowości Garbatka
Miejsce zderzenia pociągu z pojazdem ciężarowym na przejeździe kolejowym bez zapór w miejscowości Garbatka
Źródło zdjęcia: PAP/Jakub Kaczmarczyk

Zamierzają złożyć kolejny wniosek do PKP o poprawę bezpieczeństwa na tym przejeździe.

- Wczoraj była komisja gospodarki rady miejskiej, w której nie mogłem uczestniczyć ze względu na to, że brałem udział w sztabie kryzysowym tutaj na miejscu, ale radny i sołtys Krzysztof Nikodem po raz kolejny podniósł ten wniosek i myślę, że dołączając do tego dokumentację fotograficzną z wczorajszych tragicznych wydarzeń. Myślę, że PKP PLK nie będzie już miała wyjścia i zrobi to po prostu - mówi Łukasz Zaranek, burmistrz Rogoźna.

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: