|

Tajemnica trasy 631. Szybki seks, gwałtowna śmierć

Miejsce, przy którym prostytutka czeka na klientów
Miejsce, przy którym prostytutka czeka na klientów
Źródło zdj. gł.: tvn24.pl
Popędzały go, nie mógł skończyć. Dlatego zaczął je dusić. Po pierwszym zabójstwie wypalił papierosa. Potem wrócił do domu, do ciężarnej żony. Wziął prysznic, zakrwawione ubrania spalił w piecu. O tym, jak zabijał prostytutki, ze szczegółami opowiedział prokuratorowi. Teraz twierdzi, że to wszystko nieprawda. Jak było naprawdę? Artykuł dostępny w subskrypcji

Przypominamy tekst Piotra Machajskiego opublikowany w MagazynieTVN24 w październiku 2017 roku.

Nadieżda

Różowe buty na bardzo wysokim obcasie leżały rozpięte przy zwłokach. Obok czarna torebka, w niej trochę typowych drobiazgów. Czerwony grzebień, spinka do włosów. Lusterko, szminka, błyszczyk. Papierosy z zapalniczką. Nawilżane chusteczki i prezerwatywy.

Nadieżda miała na sobie bluzkę w cekiny i czarną kurtkę ze skaju. Tyle było widać pośród leśnych chaszczy i śmieci, które wypełniały dół. Witalij, Ukrainiec, który ją znalazł, zwrócił uwagę na odsłonięte nogi. - Wyglądały jak sztuczne - opowiadał policjantom w dniu, w którym poszedł zbierać jagody, a znalazł martwego człowieka.

Pod rozkładającym się ciałem funkcjonariusze znaleźli jeszcze telefon komórkowy, starą nokię z przyciskami. "Zgon w niejasnych okolicznościach. Stan zwłok wskazuje na to, że nastąpił wiele dni lub tygodni temu" - zapisał lekarz w dokumentacji.

Było upalne popołudnie, 21 czerwca 2015 roku.

Nadieżda zaginęła miesiąc wcześniej, 22 maja. Nikt nie zgłosił jej zaginięcia, więc nikt jej nie szukał. Miała 35 lat. 

Liliana

Przy zwłokach Liliany nie było torebki. Wśród gałęzi i liści policjanci znaleźli za to opakowanie po żelu intymnym, zużytą prezerwatywę, fizelinową chusteczkę, kawałek papierowego ręcznika z szarymi plamami i krótki nóż - z ząbkami i ułamaną końcówką.

Pozostało 95% artykułu
Czytaj także: