TVN24 | Polska

Zarzuty za wtargnięcie do szpitala i grożenie podpaleniem urzędu w Toruniu. Sąd aresztował 32-latka

TVN24 | Polska

Autor:
akw//rzw
Źródło:
tvn24.pl, PAP
Szpital w Toruniu potrzebuje każdych rąk do pracy
Szpital w Toruniu potrzebuje każdych rąk do pracytvn24
wideo 2/21
tvn24Szpital w Toruniu potrzebuje każdych rąk do pracy

Sąd Rejonowy w Toruniu w piątek tymczasowo aresztował 32-letniego Bartosza T., który 27 marca wtargnął bez maseczki do szpitala miejskiego w Toruniu, a 1 kwietnia próbował wejść do toruńskiego ratusza i grodził podpaleniem urzędu. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.

32-latkowi zarzucono, że 27 marca w Specjalistycznym Szpitalu Miejskim im. M. Kopernika w Toruniu, wspólnie z innymi osobami, sprowadził niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia wielu osób. Mężczyzna chodził korytarzami placówki, wchodził na oddziały bez maseczki zasłaniającej usta i nos i bez rękawiczek, dotykał klamek, drzwi i innych przedmiotów, nie dezynfekując rąk i nie zachowując dystansu. Sprawę opisał szerzej Konkret24.

29 marca szpital złożył zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej Toruń-Wschód o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez kobietę i dwóch mężczyzn.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE W TVN24 GO

Miał też grozić podpaleniem urzędu

Bartosz T. odpowie także za to, że 1 kwietnia w Urzędzie Miasta Torunia groził podpaleniem budynku, wywołując strach u pracowników i osób przebywających w urzędzie.

- Przesłuchany w charakterze podejrzanego Bartosz T. nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Prokurator skierował do Sądu Rejonowego w Toruniu wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec podejrzanego na okres 3 miesięcy - podkreślił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski. Sąd przychylił się do tego wniosku.

Podejrzanemu za najpoważniejszy z zarzuconych mu czynów grozi od 6 miesięcy do 8 lat więzienia.

"Wszedłem do swojego własnego szpitala, bez maski, bo to jest mój szpital

32-letni Bartosz T., mieszkający w Toruniu, został w czwartek zatrzymany przez policję. Wcześniej tego dnia próbował wejść do toruńskiego ratusza i spotkać się z prezydentem miasta, ale nie został wpuszczony przez ochroniarzy, bo nie był umówiony i nie miał maseczki. Mężczyzna wszystko nagrywał i zamieszczał od razu w mediach społecznościowych. "Do prezydenta Torunia. Słuchaj. Wszedłem do swojego własnego szpitala, bez maski, bo to jest mój szpital i tych ludzi, a nie twój. Nadchodzi decentralizacja systemu i macie to zrobić w sposób pokojowy. Jak nie, to będą się paliły te urzędy. Będą się paliły" - groził w nagraniu.

W piątek, gdy Bartosz T. był przesłuchiwany, przed prokuraturą zebrało się około 15 osób bez maseczek. Wszyscy zostali wylegitymowani przez policjantów. - Do sądu zostanie skierowany wniosek o ukaranie tych osób za udział w nielegalnym zgromadzeniu i brak maseczek - poinformował oficer prasowy toruńskiej policji Wojciech Chrostowski.

W Toruniu dwa szpitale przyjmują pacjentów z COVID-19: Specjalistyczny Szpital Miejski im. Mikołaja Kopernika i Wojewódzki Szpital Zespolony imienia Ludwika Rydygiera. Grupa weszła do tej pierwszej placówki. Według stanu na 30 marca w tym szpitalu na 13 łóżek covidowych dostępne były trzy, a z pięciu dostępnych respiratorów wolne były dwa.

Autor:akw//rzw

Źródło: tvn24.pl, PAP

Tagi:
Raporty:
Pozostałe wiadomości