Porzuceni na święta. "Widocznie nie ma dla mnie miejsca w domu"

24.12.2015 | Podrzuceni na święta. W szpitalach pełno jest starszych osób, dla których zabrakło miejsca w domu
24.12.2015 | Podrzuceni na święta. W szpitalach pełno jest starszych osób, dla których zabrakło miejsca w domu
Fakty TVN
Fakty TVNSeniorzy nie pasują rodzinom do świątecznego wystroju?

Polskie szpitale w okresie świątecznym zapełniają się starszymi ludźmi. Dziadkowie, teściowie albo wiekowi rodzice coraz częściej "nie pasują" do rodzinnych planów i zamiast przy wspólnym stole - lądują w szpitalu. Serce pęka, kiedy zawstydzeni tłumaczą, że widocznie w domu nie ma teraz dla nich miejsca. Materiał "Faktów" TVN.

Pani Justyna, by móc wyjechać z najbliższą rodziną na świąteczny urlop, zostawiła w szpitalu teścia. Dziś już wie, że nigdy więcej tego nie zrobi.

Wyrzuty sumienia przyszły, gdy trzeba było odebrać teścia ze szpitala. - Nie najlepiej się z tym czuliśmy. Tak chyba nie powinno się robić, szczególnie w takim okresie przedświątecznym. To jest jednak czas, który powinniśmy spędzić z rodziną. Myślę, że można kiedy indziej pojechać na wakacje - przyznaje pani Justyna. - Spędzimy już święta wszyscy razem, w komplecie - zapewnia.

"Nie bardzo pasują do wystroju świątecznego"

- Rodzina była już spakowana na wyjazd w góry. Narty na bagażniku, no a babcia musiała zostać w szpitalu, bo nie pasowała do wyjazdu świątecznego - opowiada Bożena Pacholczak, dyrektor ds. Ekonomiczno-Finansowych w Mazowieckim Szpitalu Specjalistycznym.

Wtóruje jej dr. Mariusz Pietrzak ze szpitala wojewódzkiego w Szczecinie. - Tak to określamy, że może ta osoba nie bardzo pasuje do wystroju świątecznego. Jest to przykre - dodaje.

Dwa scenariusze

Pierwszym sposobem na porzucenie seniora w szpitalu jest przywiezienie takiej osoby z częstymi u ludzi w podeszłym wieku objawami, takimi jak duszności czy zawroty głowy. - Zawsze jakiś powód się znajdzie - zauważa Bożena Pacholczak. Drugi wariant to nieodebranie bliskiego przed świętami, mimo, że osoba ta mogłaby już wyjść ze szpitala. - Telefony nie są odbierane, no i zaczyna się swego rodzaju problem - tłumaczy dr Pietrzak.

- Najwięcej pacjentów przyjmujemy w samą wigilię - mówi pielęgniarka Anna Borowik, jednak szpitale zaczynają się zapełniać już kilka dni przed świętami. Opustoszeją dopiero w nowym roku.

"Widocznie nie ma dla mnie miejsca w domu"

Większość oddawanych "na przechowanie" do szpitala osób doskonale zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Są jednak zbyt zawstydzone, żeby o tym rozmawiać. - W większości przypadków to są łzy w oczach i powiedzenie, że widocznie nie ma dla mnie miejsca w domu - opisuje dr Mariusz Pietrzak. Szpitale robią wszystko, by w tym szczególnym okresie umilić starszym pacjentom czas. - Andrzej grał na gitarze, będziemy śpiewać kolędy i będzie bardzo wesoło. Przyjadą synowie do mnie - mówi z nadzieją jedna z pacjentek.

Nie wszyscy mogą na to liczyć.

"Czy to jest miłosierdzie?"

Na ten problem zwrócił również uwagę metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz w specjalnym, świątecznym programie "Fakty po Faktach".

- Oddziały wewnętrzne na czas świat staja się oddziałami geriatrycznymi. Rodziny pozbywają się swoich rodziców na czas świąt. Pytam się: gdzie jest miłosierdzie? Jeżeli ktoś ma wątpliwości, czy musimy się uczyć miłosierdzia i je czynić, to tutaj róbmy rachunek sumienia - powiedział.

Autor: mjp//rzw / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości