Andrzej Stankiewicz o "absolutnie wyjątkowym dniu". "Kłamano, że my chcieliśmy wyłączenia jawności"

Andrzej Stankiewicz
Stankiewicz: dzisiejsza rozprawa dokładnie pokazuje, że nam zależało na jawności
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Leszek Szymański/PAP
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
W obliczu tych zeznań Karol Nawrocki powinien się pojawić przed sądem i zeznawać tak, jak każdy nasz świadek - powiedział w TVN24 Andrzej Stankiewicz, współautor tekstu "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu". Komentował tak pierwszą jawną rozprawę w procesie, który Nawrocki wytoczył właścicielowi Onetowi. Podkreślił przy tym, jak "niełatwo skłonić kogoś w tak delikatnej sprawie, po tylu latach, do zeznań, które dotyczą urzędującego prezydenta".

We wtorek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się pierwsza jawna dla opinii publicznej rozprawa w procesie z powództwa Karola Nawrockiego przeciwko właścicielowi Onetu. Chodzi o opublikowany w maju 2025 roku artykuł "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu". Wedle tego tekstu, Nawrocki jako ochroniarz w sopockim Grand Hotelu miał uczestniczyć w "procederze sprowadzania prostytutek" dla gości.

Tego dnia w sądzie zeznawała między innymi Natasza Geldon, której relacje stały się podstawą publikacji Onetu. Jak mówiła, pracowała w Grand Hotelu razem z Nawrockim w ochronie i widywała się z nim w pracy kilka razy w tygodniu. - Po konfrontacji z Karolem i po tym, jak bez ogródek powiedział, że można pomóc w sprowadzaniu dziewczyn do hotelu i tak sobie dorobić, jakby moją automatyczną oceną było: aha, to jest prostytutka i alfons - brzmiał fragment jej zeznań.

O to, jakie znaczenie mają zeznania Geldon oraz ujawnienie posiedzenia był pytany w TVN24 Andrzej Stankiewicz, zastępca redaktora naczelnego Onetu oraz współautor tekstu "Karol Nawrocki i tajemnice Grand Hotelu". - Przede wszystkim to jest coś, na czym nam zależało od samego początku (...), żeby ta sprawa była otwarta i jawna - powiedział.

- Kłamano na nasz temat. Kłamano, że my chcieliśmy wyłączenia jawności. Dzisiejsza rozprawa dokładnie pokazuje, że nam zależało na jawności. Wcześniej w tej sprawie zeznawał drugi nasz świadek, który także powtórzył to, co powiedział nam na etapie przygotowywania tekstu - zauważył Stankiewicz.

Nawrocki kontra Onet. Stankiewicz: nasi świadkowie istnieją, nikt się nie wycofał

Dziennikarz zwrócił uwagę, że tekst o Nawrockim był oparty "na opowieściach dwojga świadków, którzy zadeklarowali, że przed sądem ujawnią swoją tożsamość i te opowieści powtórzą". - Dzisiaj z otwartą przyłbicą mogę powiedzieć: po pierwsze nasi świadkowie są, istnieją, nikt się z nich nie wycofał (...). Zeznania pani Nataszy dokładnie to potwierdzają - zaznaczył.

- Po drugie pokazują, że to nam zależało na jawności. To nam zależało od samego początku, żeby sprawa została pokazana opinii publicznej - podkreślił Stankiewicz. Przypomniał też - nawiązując do zeznań Geldon - że ponownie opowiedziała ona o "sytuacji, w której osobiście widziała Karola Nawrockiego wprowadzającego panią lekkich obyczajów do Grand Hotelu", co wcześniej zrobiła na etapie przygotowywania tekstu.

Stankiewicz zastrzegł przy tym, że "jest naprawdę niełatwe skłonić kogoś w tak delikatnej sprawie, po tylu latach, do zeznań, które dotyczą urzędującego prezydenta". - To nie jest naprawdę standardowa sytuacja. Dzisiaj jest absolutnie wyjątkowy dzień i ja nie wypinam piersi do orderów, tylko sądzę, że to jest dokładnie ten moment, kiedy Karol Nawrocki powinien więcej powiedzieć na temat swojej pracy w Grand Hotelu - powiedział.

- Formuła, którą stara się przyjąć jego reprezentacja prawna, jego adwokaci, że on będzie przesłuchiwany zdalnie, uważam, że jest daleko niesatysfakcjonująca. Sądzę, że w obliczu tych zeznań on naprawdę powinien się pojawić przed sądem i zeznawać tak jak każdy nasz świadek - ocenił.

Źródło: TVN24, PAP
Czytaj także: