W środę Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o wydaniu wobec byłego wiceministra Marcina Romanowskiego listu żelaznego. Decyzja nie jest prawomocna. Prokuratura zapowiedziała zażalenie.
Decyzja sądu wywołuje szereg komentarzy wśród polityków. Europoseł KO Dariusz Joński zwrócił uwagę, że decyzję w sprawie Romanowskiego wydał sędzia awansowany za czasów PiS. - Właśnie o tym mówił premier Donald Tusk. Nie można grać w szachy, kiedy ktoś przychodzi i uderza bejsbolem - powiedział.
W jego ocenie "ten sędzia po prostu złamał prawo". - Bez zgody prokuratury nie może dać listu żelaznego. Koniec kropka - powiedział. Jak dodał, "skoro złamał prawo, to oczekuję, że zostaną wyciągnięte konsekwencje dyscyplinarne wobec niego".
Konwiński: tym się różni demokracja od rządów autorytarnych
Z kolei poseł KO Zbigniew Konwiński odniósł się do zarzutów, że rozliczanie rządów PiS trwa za długo. - Ja też bym wolał widzieć Romanowskiego, Ziobrę i paru jeszcze innych za kratkami - zapewnił.
Jak jednak zaznaczył, "na tym polega demokracja". - Tym się różni demokracja od rządów autorytarnych, że w rządach autorytarnych to szef partii rządzącej wskazuje, kto jest winny, a w systemach demokratycznych to jednak tryby sprawiedliwości mielą - powiedział. Jak dodał,"nie zawsze tak szybko, jak byśmy chcieli, ale mielą".
Śliz: nie powinniśmy stale gonić króliczka
W tym kontekście Paweł Śliz z Polski 2050 ocenił decyzję o wydaniu Romanowskiemu listu żelaznego jednak pozytywnie. - Uważam, że jest bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ Marcin Romanowski będzie musiał stawić się przed polskim sądem i odpowiedzieć na te wszystkie zarzuty, które zostały mu postawione - powiedział. - A obywatele dowiedzą się tak naprawdę, co w tych aktach jest, co się dzieje z tą sprawą - dodał.
Jak mówił, "nie powinniśmy stale gonić króliczka, tylko doprowadzić przed wymiar sprawiedliwości". - Powinniśmy dogonić tego króliczka i przeprowadzić całe postępowanie - powiedział.
Gosek: to niedobrze dla Waldemara Żurka
Również poseł PiS Mariusz Gosek jest zadowolony z listu żelaznego. - Ja się cieszę, że wreszcie sprawa będzie wyjaśniona, bo chyba państwu zależy na wyjaśnieniu tej politycznej sprawy - powiedział.
Jak dodał, decyzja o liście żelaznym "to niedobrze dla pana Żurka". - Jak rozumiem, panu Żurkowi zależało, żeby pokazać Romanowskiego w kajdankach - mówi w rozmowie z dziennikarzami. Jak dodał, "gdyby panu Żurkowi zależało, Marcin Romanowski stawiłby się przed sądem".
Na pytanie, dlaczego Romanowski nie przyjechał do Polski wcześniej, Gosek odparł: - Ale zostałby skuty kajdanami, a miał immunitet międzynarodowy.
Krystian: list żelazny zapewnia elementarną przyzwoitość
Podobną opinię wyraził jego partyjny kolega Mariusz Krystian. - Marcin Romanowski mógłby się zachowywać normalnie, gdybyśmy w Polsce mieli normalną, niezależną prokuraturę, która gwarantowałaby obiektywne i rzetelne śledztwo - powiedział. Jak mówił, "list żelazny gwarantuje panu Marcinowi Romanowskiemu to, że będzie mógł normalnie zeznawać bez tej nielegalnej sankcji prokuratury Żurka".
- List żelazny zapewnia taką elementarną przyzwoitość, elementarny poziom, aby prowadzić przesłuchania. I również, aby pan poseł Marcin Romanowski mógł to w elementarnie obiektywnych warunkach pełnić - przekonywał Krystian. Jak dodał, "do tej pory to tak naprawdę mieliśmy do czynienia z bezprawiem".