Anna Korwin-Piotrowska o ustawie regulującej Trybunał Konstytucyjny: te przepisy są ułomne
W "Faktach po Faktach" TVN24 sędzia Anna Korwin-Piotrowska tłumaczyła podstawy prawne zarządzenia przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego. Wskazała, że pracowała "wiele miesięcy" nad tym, w jaki sposób zareagować na "rażące łamanie przepisów prawa i zasad postępowania" przez prezesa Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego.
Zwróciła uwagę, że ustawa o statusie sędziów TK była pisana w 2016 roku. Wówczas Zjednoczona Prawica zmieniała przepisy regulujące tę instytucję. - Wszyscy pamiętamy, w jakich warunkach te przepisy były tworzone, a w związku z tym one są po prostu ułomne i te przepisy wprost nie regulują takich sytuacji - wskazała. - Natomiast z nich można wywieść podstawę prawną, tylko trzeba bardzo długo i dobrze przeanalizować te kwestie - dodała.
Sędzia zwołała na 3 listopada Zgromadzenie Ogólne Sędziów TK. Poinformowała w programie, że w poniedziałek wyda zarządzenie o dodaniu do porządku obrad punktu dotyczącego losowania składów sądów dyscyplinarnych, które rozpoznają sprawy prezesa i wiceprezesa.
- Żeby losowanie tego składu trzyosobowego i pięcioosobowego, ewentualnie drugiej instancji, odbyło się w warunkach absolutnej transparentności, żeby nie mogło być żadnych zarzutów co do tego losowania - oświadczyła.
Korwin-Piotrowska o wydarzeniach w TK. "Prezydent natarł na mnie", "gromada osób"
Sędzia TK tłumaczyła, że prezydent Karol Nawrocki może wejść do sądu jako obywatel, ale nie ma prawa wejść do budynku sądu w każdym momencie tylko dlatego, że jest prezydentem.
- Wyszliśmy na spotkanie z prezydentem. Stanęłam jako pierwsza, żeby się przywitać z panem prezydentem - relacjonowała. Jak mówiła, widziała, że Nawrocki się nie zatrzymuje i głośno oznajmia "Idzie prezydent". - Prezydent natarł na mnie, ale mam wrażenie, że przynajmniej na ułamek sekundy się zatrzymał. Nie pokonał od razu bariery, którą stworzyliśmy, na której czele stanęłam - dodała.
Według sędzi wraz z prezydentem do budynku weszło "kilkadziesiąt osób". - Wtargnęła gromada osób, co do których nawet nie wiedzieliśmy, kim są - mówiła.
Z jej relacji wynika, że osoby te zaczęły szukać kluczy do pomieszczeń, "mówiąc, że są z kancelarii prezydenta". W tym momencie sędziowie wezwali prokuraturę. Na miejsce przybyli prokurator Andrzej Piaseczny i policjanci. Po kilku godzinach prezydent i osoby z jego otoczenia opuściły budynek.
- Poprosiliśmy służby, dwie służby, żeby sprawdzić, czy budynek czasem nie jest objęty jakimś monitorowaniem. A druga służba weszła na moje polecenie z prośbą o zabezpieczenie tak zwane pirotechniczne, żeby od razu wykluczyć, czy gdzieś nie ma założonych ładunków - poinformowała Korwin-Piotrowska.
Zapytana o to, co w tym czasie robiła Straż Trybunalska, sędzia odpowiedziała, że wówczas w budynku byli dwaj strażnicy - jednemu poleciła zostać, a drugiego zwolniła do domu. Podkreśliła, że prokurator, który przybył z policją, został wezwany do środka, kiedy sytuacja była "bardzo trudna i bardzo groźna".
Korwin-Piotrowska wspomniała też, że wiceprezes Bartłomiej Sochański, który wszedł do budynku z grupą prezydenta (Święczkowski nie wszedł), został wpuszczony do swojego pomieszczenia. - Był bardzo zmęczony, widać było, że opada z sił - dodała.
Na jakiej podstawie prawnej działała Korwin-Piotrowska?
Artykuł 130 paragraf 1 ustawy Prawo o ustroju sądów powszechnych umożliwia prezesowi sądu zarządzenie przerwy w czynnościach służbowych sędziego, który został zatrzymany na gorącym uczynku albo jeżeli z powodu czynu sędziego wymagają tego "powaga sądu lub istotne interesy służby".
Przepis ten został wskazany w związku z artykułem 10 Ustawy o Sądzie Najwyższym, który stanowi między innymi, że w sprawach nieuregulowanych tą ustawą stosuje się odpowiednio przepisy prawa o ustroju sądów powszechnych.
Natomiast artykuł 10 ustawy o SN został wskazany w związku z artykułem 19 Ustawy o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego, który stanowi: "w zakresie nieuregulowanym w niniejszej ustawie do praw i obowiązków sędziów Trybunału stosuje się odpowiednio przepisy dotyczące praw i obowiązków sędziów Sądu Najwyższego".
Przejęcie przez Korwin-Piotrowską kierowaniem Trybunału zostało z kolei uzasadnione artykułem 12 ustęp 4 Ustawy o organizacji i trybie postępowania przed TK. Wynika z niego, że jeśli prezes TK nie może nikogo upoważnić do zastępowania go, to zastępuje go sędzia TK o najdłuższym stażu liczonym według zasad określonych w artykule 11 ustęp 2 tej ustawy.
Zobacz też:
Zarządzenie Korwin-Piotrowskiej dotyczące Święczkowskiego z uzasadnieniemZarządzenie Korwin-Piotrowskiej dotyczące Sochańskiego z uzasadnieniemKryzys w Trybunale Konstytucyjnym
Do kryzysu w Trybunale Konstytucyjnym doszło po ogłoszeniu w piątek na stronach TK przerwy w czynnościach służbowych prezesa TK Bogdana Święczkowskiego i wiceprezesa Bartłomieja Sochańskiego. Zarządzenia w tej sprawie wydała sędzia Anna Korwin-Piotrowska, która poinformowała, że przejęła kierowanie Trybunałem jako sędzia z najstarszym stażem. Została ona wybrana na sędziego przez Sejm obecnej kadencji, ale Karol Nawrocki nie odebrał od niej ślubowania.
Wobec tych zdarzeń w piątek wieczorem prezydent Nawrocki przerwał lot do Senegalu i w nocy przyjechał do siedziby TK. W mediach opublikowano nagrania pokazujące, jak wszedł do budynku, przeciskając się w drzwiach obok sędzi Anny Korwin-Piotrowskiej.
Po opuszczeniu TK Nawrocki ogłosił zwołanie pilnych konsultacji z udziałem sił parlamentarnych, argumentując, że doszło do naruszenia porządku konstytucyjnego. W sobotę w pałacu prezydenckim spotkali się z nim przedstawiciele wszystkich klubów parlamentarnych i kół poselskich z wyjątkiem Koalicji Obywatelskiej, Centrum i Lewicy.
Z kolei premier Donald Tusk oświadczył w sobotnim orędziu, że "przywracanie rządów prawa jest naszym obowiązkiem" i że "w pewnych sprawach nie może być kompromisu".