Polska

Abp Hoser o ciążach z gwałtu: stres jest tak silny, że do zapłodnienia dochodzi rzadziej

Polska

GNU Free Documentation LicenseAbp Henryk Hoser skomentował protesty ws

- Jest to bardzo bolesna sytuacja - powiedział o ciążach będących efektem gwałtu abp Henryk Hoser. Jak jednak ocenił, "tych przypadków nie ma wiele". - Fizjologia, która jest narażona na tak ogromny stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia - stwierdził w TVP Info.

W poniedziałek w wielu polskich miastach odbył się protest przeciwko możliwemu zaostrzeniu przepisów dotyczących aborcji. Najliczniejsza demonstracja odbyła się w Warszawie, gdzie w kulminacyjnym momencie na Placu Zamkowym zebrało się według organizatorów 20 tys. osób.

Abp Henryk Hoser, biskup diecezji warszawsko-praskiej i przewodniczący Zespołu Ekspertów ds. Bioetycznych KEP w TVP Info powiedział, że był w poniedziałek na Krakowskim Przedmieściu i widział przechodzące nim kobiety.

Zapytany o to, co powiedziałby protestującym, stwierdził, że zaapelowałby, aby "zbadały lepiej i dogłębniej" "przedmiot tych rewindykacji, które niosą".

- Jest mnóstwo przekłamań w tych hasłach, które są ukazywane, jak również mnóstwo nadinterpretacji, które czasem mają cechy histeryczne wręcz - ocenił. Zdaniem duchownego, w kwestii proponowanych zmian w przepisach dotyczących aborcji panuje dezinformacja.

- Wiele kobiet prawdopodobnie działa w dobrej wierze, ale źle są zorientowane, źle poinformowane, nawet źle wykształcone w tym zakresie. W związku z tym kierują się tym, co inni mówią, co inni propagują - stwierdził.

Arcybiskup Henryk Hoser w poniedziałek podczas homilii
Arcybiskup Henryk Hoser w poniedziałek podczas homilii tvn24

"Ten marsz był bardzo smutny"

Hoser powiedział też, że manifestującym kobietom starałby się przekazać, iż "życie jest piękne". - Nie należy się życia bać. Bo jest w tym (w protestach - red.) jakaś obawa przed życiem i ta obawa przyjmuje postać wycofania i lęku - ocenił.

- Ten marsz był bardzo smutny, był ponury, tak jak pogoda tego dnia - powiedział. - Ciemno, zimno, padający deszcz i jakiś rodzaj zaćmienia. Ja tu widzę w tych postawach często zaćmienie, które nie dostrzega istoty zagadnienia - dodał.

Co z kompromisem?

Duchowny był pytany o to, dlaczego w jego opinii należy zmienić obowiązujące obecnie przepisy, które są efektem tzw. kompromisu aborcyjnego z 1993 r.

- Ja bym nie sakralizował kompromisu, tak jak niektórzy to czynią - powiedział. Jego zdaniem, regulacje doprowadziły do skutków, "których ustawodawca chyba nie przewidział". Jest to, w jego opinii, "systematycznie narastająca liczba przerywań ciąży z motywów eugenicznych".

- Diagnostyka prenatalna wykrywa pewne anomalie lub podejrzenia tych anomalii i nawet w chorobach, które nie są wcale letalne, które nie grożą śmiercią dziecka, dokonuje się przerwania ciąży, czyli zabicia tego dziecka, kalekiego - mówił. - Ten proces narasta i z związku z tym jest to rodzaj równi pochyłej, po której zjeżdżamy - ocenił.

Jak mówił, "choroba dziecka w okresie prenatalnym nie jest bezpośrednim zagrożeniem życia czy zdrowia kobiety, nawet gdy ono ma wady chromosomalne czy inne wady genetyczne, które powodują pewną niewydolność czy niesprawność".

- Tak jak traktujemy dzieci urodzone obarczone wadami jako dzieci specjalnej troski, tak samo człowiek w okresie prenatalnym powinien być też przedmiotem specjalnej troski, a nie eliminacji - stwierdził.

Zapytany o to, czy aborcja powinna być dopuszczalna, jeśli ciąża jest efektem gwałtu, co przewiduje obecna ustawa, przyznał, że "jest to bardzo bolesna sytuacja".

- Tych przypadków nie ma wiele, z różnych względów: raz, że się rzadziej dużo zdarzają, a po wtóre fizjologia, która jest narażona na tak ogromny stres, działa w sposób przeciwny możliwości zapłodnienia - powiedział.

- Wiadomo, że stres, niepokój jest jedną z przyczyn psychologicznych np. niepłodności. W tym wypadku stres jest tak silny, że do zapłodnienia rzadziej dochodzi niż w normalnych warunkach - ocenił.

Jak mówił duchowny, jeśli już jednak taka ciąża się zdarzy, "jest możliwość urodzenia takiego dziecka przy bardzo intensywnej pomocy psychiatrycznej psychologicznej, duchowej, ekonomicznej".

- Życie poczęte, powiedzmy sobie dziecko, nie jest sprawcą tego czynu, nie jest winne, ale istnieje. Jakiekolwiek próby relatywizowania życia ludzkiego ze względu na warunki poczęcia dziecka czy jego stan fizyczny powodują, że nikt nie jest już pewny swojego życia - dodał.

Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się, że to przypadek"
Skoordynowana akcja i przejęte dokumenty. "Nie wydaje nam się, że to przypadek"Fakty TVN
wideo 2/20

Autor: kg/ja / Źródło: TVP Info

Źródło zdjęcia głównego: GNU Free Documentation License

Raporty:
Pozostałe wiadomości