Karol Nawrocki zawetował ustawę o SAFE. Rząd wprowadził uchwałę upoważniającą ministrów do podpisania umowy na pożyczkę. - Prezydent Nawrocki przekroczył kolejną granicę, najistotniejszą do tej pory. Nie mógł pozwolić, żeby Tusk był twarzą sukcesu programu - skomentował Mariusz Janicki ("Polityka"). Zwrócił uwagę, że "politycy PiS mówili o SAFE całkiem inaczej, ale nie spodziewali się, że Tusk dostanie w całości to, o co sam zawnioskował". Według Agaty Kondzińskiej ("Gazeta Wyborcza") "Prawo i Sprawiedliwość nie ma argumentów, ani usprawiedliwienia na decyzję Karola Nawrockiego". Jak zaznaczyła, "warunkowość jest w praktycznie każdym programie, z którego Polska korzysta". Prof. Jarosław Kuisz (Kultura Liberalna) podkreślił, że "politycy prawicy oszukują swoich wyborców, ponieważ nie mają żadnych gwarancji". - Nic nie daje pójście na kolanach do Waszyngtonu i powiedzenie: jesteśmy najwierniejszym sojusznikiem z sojuszników, wyłożymy pieniądze. To nie gwarantuje dzisiaj bezpieczeństwa - powiedział. Jędrzej Bielecki ("Rzeczpospolita") wskazał, że "w orędziu prezydenta została nakreślona główna linia podziału - czy zgadzamy się, że oddajemy część suwerenności i żyjemy w świecie współzależności, czy wydaje nam się, że możemy w samych granicach się obronić". Według niego "to będzie główna oś sporu w wyborach". Dziennikarze dyskutowali także o propozycji prezydenta i prezesa NBP ws. "SAFE zero procent".