Sąd odroczył posiedzenie w sprawie aresztu dla byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry do połowy stycznia. Jak wskazał - nie dostał od śledczych wszystkich materiałów. - Każdą sprawę trzeba traktować poważnie, ale takie sprawy jak Ziobry czy Romanowskiego, które są na świeczniku, które będą badane, komentowane, to ja przyjmuję, że jako prokurator spędziłbym ileś bezsennych nocy, żeby tylko i wyłącznie nie mieć zarzutu mojego uchybienia - ocenił w "Loży prasowej" w TVN24 Marcin Celiński (Reset Obywatelski). - Większość społeczeństwa opowiedziała się w tej sprawie, że uważa, że Ziobro powinien wrócić do kraju, odpowiedzieć za to, co się wydarzyło w Funduszu Sprawiedliwości. Więc nie dziwię się, że sędzia chce mieć pełen wgląd w to, co znajduje się w tych materiałach niejawnych - wskazała Beata Lubecka (Radio ZET). Zdaniem Wojciecha Czuchnowskiego ("Gazeta Wyborcza") to kolejny dowód na to, że szanowano jest niezawisłość, niezależność sądownictwa. - Nie słyszałem ze strony szeroko pojętej władzy jakiś pogróżek wobec sądu, że tutaj będą dyscyplinarki, tak jak było za czasów Ziobry - argumentował. - Sędzia nie dał się ponieść temu ogromnemu naciskowi i oczekiwaniu, że Zbigniew Ziobro zostanie zatrzymany, że to się w końcu stanie. Postąpił bardzo racjonalnie i trzeba czekać na uzupełnienie tych dokumentów - oceniła Renata Kim ("Newsweek"). Dziennikarze rozmawiali też o najnowszym sondażu partyjnymi i atakach na Wojciecha Czuchnowskiego.