W trakcie uroczystych obchodów 235. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja na Placu Zamkowym w Warszawie przemawiał prezydent Karol Nawrocki. Przekonywał, że Polska potrzebuje dziś konstytucji nowej generacji roku 2030. - Prezydent potraktował tę rocznicę szalenie instrumentalnie. Ogłosił się kontynuatorem twórców Konstytucji 3 Maja i stwierdził, że teraz nadszedł moment konstytucyjny. Mówi to po prawie roku swojej prezydentury, w czasie której złamał konstytucję, którą mamy - komentowała Joanna Solska ("Polityka") w programie "Loża prasowa" w TVN24. Zdaniem Mateusza Mazziniego (współpracownik "Gazety Wyborczej" i "Polityki") "prezydent jednoznacznie dał do zrozumienia, że musimy mieć jeden ośrodek władzy". - Jeden ośrodek władzy jest całkowicie sprzeczny z ideą trójpodziału władzy i jakiejkolwiek wzajemnej kontroli różnego rodzaju władz. To kolejna manifestacja zwrotu autorytarnego, który dzieje się na świecie - ocenił Mazzini. Według Magdalena Rigamonti (Onet) Nawrocki uprawia politykę, która nie jest wspólnotowa. Jacek Nizinkiewicz ("Rzeczpospolita") stwierdził, że "prezydent wykorzystał święto narodowe, żeby zapowiedzieć zmianę konstytucji, która nie jest łatwa". Dziennikarz zauważył również, że w powołanej przez Nawrockiego Radzie ds. Nowej Konstytucji zasiada była Julia Przyłębska, która "całkowicie upolityczniła i sparaliżowała Trybunał Konstytucyjny".