Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz została nową przewodniczącą Polski 2050. Wraz z jej wyborem pojawiają się jednak pytania o przyszłość ugrupowania. Zdaniem Joanny Solskiej ("Polityka") nowa liderka obejmie funkcję wicepremiera, ale nie rozwiąże to problemów partii. - To, co pozostaje w dalszym ciągu niepokojące, to taki narastający brak zaufania wewnątrz samej partii - zwróciła uwagę. O możliwych konsekwencjach wewnętrznych sporów mówił także Jacek Czarnecki (Polskie Radio).- Obawiam, że ten podział, który się zarysował po tych wyborach, może skutkować też później konkretnym podziałem tej partii. Kilkunastu posłów może po prostu odejść, albo zostać wypchniętymi - ocenił. Bartosz Wieliński ("Gazeta Wyborcza") zastanawiał się natomiast, jak zwycięstwo Pełczyńskiej-Nałęcz wpłynie na funkcjonowanie koalicji rządzącej. Zwrócił uwagę na "brak "chemii" między nową przewodniczącą a premierem Donaldem Tuskiem. - Koalicja w tej trudnej sytuacji musi być zespołem, który gra do jednej bramki. Nie można grać w niej na siebie, szczególnie jeżeli jest się w tak złej sytuacji, w jakiej w tej chwili jest Polska 2050 - podkreślił. W podobnym tonie wypowiadał się Jędrzej Bielecki ("Rzeczpospolita"). - Nie bardzo wiadomo, jak oni mieliby się wyróżniać, w jaki sposób mogliby zaistnieć. W tej chwili Polski 2050 w zasadzie nie ma. Pytanie, czy to nie rozstrzyga o tym, co się stanie za półtora roku - dodał.