Sejm odebrał immunitet Zbigniewowi Ziobrze i zagłosował za aresztem dla byłego ministra sprawiedliwości. -Kiedy śledziłam to, co mówiło PiS w ostatnich dniach, to można było odnieść wrażenie, że afera wokół Funduszu Sprawiedliwości to jest coś uszyte tydzień temu, żeby przykryć kryzys w ochronie zdrowia - skomentowała Agata Szczęśniak (Oko.press) w "Loży prasowej" w TVN24. Jak zaznaczyła, "o tej sprawie różne redakcje pisały od lat i to jest ważny dzień dla dziennikarzy, że polityk, który wyznaczał, dokąd mają trafić pieniądze, ustawiał konkursy, może zostać pociągnięty do odpowiedzialności". Mariusz Janicki ("Polityka") wskazał, że "list Jarosława Kaczyńskiego do Zbigniewa Ziobry w sprawie Funduszu Sprawiedliwości "to najlepszy dowód tego, że PiS doskonale wiedziało, co się dzieje". W jego przekonaniu "Prawo i Sprawiedliwość jest zaskoczone tym, jak bardzo opinia publiczna jest przeciwko Zbigniewowi Ziobrze". - Mnie zaskoczyło, choć wiele widziałam, jeśli chodzi o PiS, że można mieć wyborców za kretynów, kiedy przez osiem lat dewastowało się wymiar sprawiedliwości - dodała Agata Kondzińska ("Gazeta Wyborcza"). Tomasz Żółciak (Money.pl) przyznał, że był zaskoczony, "jak PiS nie było w stanie przekonać swojej bazy, że trzeba bronić Ziobry".