Ostatnie wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego wywołały ostrą dyskusję wśród polityków. Sebastian Gajewski (Lewicy) i Kamila Gasiuk-Pihowicz (KO) krytycznie ocenili działalność TK pod kierownictwem Bogdana Święczkowskiego i Bartłomieja Sochańskiego. - To jest Trybunał Konstytucyjny, który po pierwsze nie orzeka, a po drugie chroni wyłącznie interesy polityczne PiS-u - mówił Gajewski. Ryszard Petru zwrócił natomiast uwagę na bezcelowość konsultacji polityków z prezydentem. - Z tych konsultacji nic nie będzie wynikało - stwierdził. Przedstawiciele opozycji obwiniali za sytuację Donalda Tuska. Jan Dziedziczak (PiS) zarzucił premierowi doprowadzenie do "gigantycznej kompromitacji Polski" i próbie siłowego przejęcia kontroli nad Trybunałem. Waldemar Buda ocenił, że wydarzenia wokół TK to "obrazek, jak ta władza się kończy". Błażej Poboży nazwał je "najpoważniejszą sytuacją w Polsce po 1989 roku" i mówił o zamachu na konstytucyjny organ władzy. Stanisłąw Tyszka porównał z kolei działania Tuska do postępowania Jarosława Kaczyńskiego, zarzucając premierowi, że chce mieć "swoich sędziów".