Prace zostały zlecone przez inwestora, ale znaleziska nie powinny przeszkodzić w budowie sklepu. W dwóch z czterech przeczesanych stanowisk archeolodzy znaleźli miejsca po jamach mieszkalnych i swoistych spichlerzach, około trzech tysięcy fragmentów ceramiki oraz grób z czasów Chrystusa z pozostałościami żelaznego miecza, grotu z włóczni, nożyczek i noża.
- Pochowany musiał być kimś ważnym dla grupy, bo takie pochówki robiono jedynie wojownikom albo wodzom - opowiada Tomasz Grzanka, archeolog. - Jego ciało spalono wraz z należącymi do niego narzędziami, które wcześniej powyginano. Uważano, że nie będą mu już potrzebne, a nikt inny nie miał prawa ich używać.
Zdaniem archeologa, miejsce to było idealne do osadnictwa. Z jednej strony rzeka Ner, która w tamtych czasach była znacznie szersza. Z drugiej pagórek porośnięty lasem, który chronił przed wiatrem. Niewielkie, 20 - 30 osobowe wędrujące grupy barbarzyńców (tak określano je w czasach Imperium Rzymskiego), żyjące głównie z uprawy roli, mogły tutaj przez stulecia zamieszkiwać jedna po drugiej.
Źródło: Express Ilustrowany