- Chciałam go obsłużyć, ale patrzę, że trzyma pistolet i podchodzi bliżej, więc ja, trzymając mopa w wiadrze, bez chwili zastanowienia, zaczęłam go nim uderzać. On tylko wołał: "siano, siano!" - opowiada pani Zofia, właścicielka sklepu w Pinczynie (Pomorskie).