Rzecznik Sądu Okręgowego w Krakowie Maciej Czajka poinformował we wtorek, że sąd nie uwzględnił zażalenia obrońców na postanowienie prokuratury o zawieszeniu w czynnościach służbowych wiceprezydent Lublina. - Sąd stwierdził, że na tym etapie postępowania nadal istnieje obawa matactwa, to znaczy możliwość wpływania przez podejrzaną na zbierane dowody, a ten środek zapobiegawczy ma temu przeciwdziałać - wyjaśnił rzecznik. Postanowienie jest prawomocne.
Wśród zarzutów przyjęcie korzyści majątkowej
W połowie stycznia Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało o zatrzymaniach w związku z postępowaniem przygotowawczym, które dotyczy podejrzenia przekroczenia uprawnień oraz ustawiania przetargów. Zarzuty usłyszało wtedy w sumie siedem osób, w tym troje urzędników z lubelskiego ratusza oraz przedsiębiorcy z branży eventowej. Wśród zatrzymanych była między innymi zastępczyni prezydenta Lublina Beata Stepaniuk-Kuśmierzak. Prowadzone śledztwo dotyczy okresu od kwietnia do lipca 2024 r. Prokuratura Krajowa informowała, że troje urzędników ratusza - w tym wiceprezydentka - usłyszało zarzuty przekroczenia uprawnień oraz wywierania bezprawnego wpływu na postępowanie dotyczące organizacji "Strefy Kibica Euro 2024".
Według śledczych mieli ustalać tryb oraz wartość zamówienia, a także kierować zapytania ofertowe do wcześniej wskazanych podmiotów, co skutkowało wyborem z góry określonego wykonawcy. Zastępczyni prezydenta miasta zarzucono również przyjęcie korzyści majątkowej w formie biletów VIP. Z ustaleń prokuratury wynika, że przedsiębiorcy z branży eventowej uczestniczyli w zmowach przetargowych także poprzez pozorowanie konkurencji. Przedsiębiorcy mieli również dopuścić się bezprawnego wywierania wpływu na urzędników samorządowych oraz wręczania i obiecywania wręczenia korzyści majątkowych.
Magistrat się tłumaczy
Zdaniem lubelskiego ratusza sytuacje opisane w komunikacie Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie dotyczą postępowań przetargowych w rozumieniu Prawa zamówień publicznych. - To, co służby nazywają "zmową przetargową", obejmuje jedynie zamówienia zwolnione ze stosowania Prawa zamówień publicznych, a tym samym niewymagające przeprowadzania procedury przetargowej. W tej sytuacji trudno zatem mówić o "ustawieniu przetargu" - podkreśliła rzeczniczka ratusza Justyna Góźdź. Dodała, że osoby zawieszone w czynnościach służbowych nie otrzymują wynagrodzenia.
Po tym, jak sprawa wyszła na jaw, Beata Stepaniuk-Kuśmierzak napisała w mediach społecznościowych, że liczy na szybkie i rzetelne wyjaśnienie sprawy. Zapewniła, że wszystkie działania, które podejmowała w ramach swoich obowiązków, "były zgodne z obowiązującymi przepisami i realizowane w poczuciu odpowiedzialności oraz misji służby na rzecz mieszkanek i mieszkańców Lublina".
"Z pełnym spokojem i zaufaniem podchodzę do pracy organów prowadzących postępowanie i liczę na szybkie oraz rzetelne wyjaśnienie wszystkich okoliczności sprawy. Wierzę, że pozwoli to jednoznacznie potwierdzić zgodność moich działań z prawem" - napisała wiceprezydentka Lublina.
Prezydent Lublina Krzysztof Żuk w mediach społecznościowych poparł zastępczynię i zapewnił, że ratusz ściśle współpracuje ze służbami prowadzącymi postępowanie i robi wszystko, by jak najszybciej wyjaśnić wszelkie wątpliwości.
Zarzuty usłyszał również kurator oświaty
Stepaniuk-Kuśmierzak była miejską radną w latach 2010-2018. W ostatnich wyborach samorządowych startowała z list komitetu prezydenta miasta Krzysztofa Żuka. Od siedmiu lat jest zastępczynią prezydenta do spraw kultury, sportu i partycypacji. Śledztwo w tej sprawie prowadził początkowo lubelski wydział Prokuratury Krajowej, ale sprawa została przeniesiona do małopolskiego wydziału Prokuratury Krajowej. W ramach tego samego postępowania zarzuty usłyszał również lubelski kurator oświaty Tomasz Szabłowski, który także jest zawieszony w obowiązkach kuratora. Podejrzany jest o przekroczenie uprawnień i wywieranie wpływu na wyniki postępowania o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego organizacji uroczystości z okazji 100-lecia Kuratorium Oświaty w Lublinie.
Krzysztof Szabłowski nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. W czerwcu 2026 roku opublikował w mediach społecznościowych krótkie oświadczenie.
"W związku z pojawiającymi się informacjami w przestrzeni medialnej stanowczo oświadczam, że zarzut przyjęcia przeze mnie korzyści majątkowej jest nieprawdziwy. Złożyłem szczegółowe wyjaśnienia i współpracuję z organami wymiaru sprawiedliwości. Jestem przekonany, że sprawa zostanie szybko i rzetelnie wyjaśniona" - napisał kurator oświaty.
Podkreślił również, że nigdy nie działał w sposób naruszający prawo i nie wywierał wpływu na przetargi.
"Bardzo dziękuję wszystkim mieszkańcom Lublina i województwa lubelskiego, którzy wierzą w moją niewinność. Wasze słowa otuchy i wsparcia mają dla mnie i mojej rodziny ogromne znaczenie w tym trudnym czasie" - napisał.
Funkcjonariuszowi publicznemu, który nadużywa uprawnień w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, grozi do 10 lat więzienia.