Po wypadku mówił o "trumnie na kółkach". Adwokat zawieszony przez sąd dyscyplinarny

Autor:
bż/
tam
Źródło:
TVN24 Łódź
Mecenas stanął przed sądem dyscyplinarnym (11.05.2022)
Mecenas stanął przed sądem dyscyplinarnym (11.05.2022)TVN24 Łódź
wideo 2/3
MECENAS_UNO

"To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach" - za te słowa, wypowiedziane publicznie tuż po śmiertelnym wypadku ze swoim udziałem łódzki adwokat został nieprawomocnie zawieszony w czynnościach zawodowych na 16 miesięcy przez sąd dyscyplinarny Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi. To kolejna kara dla prawnika, który wkrótce stanie przed sądem za spowodowanie zdarzenia, w którym zginęły dwie osoby.

Paweł K. (po rozpoczęciu procesu przed sądem dyscyplinarnym nie zgodził się na publikację nazwiska i wizerunku, po ogłoszeniu wyroku nie udało nam się z nim skontaktować) 26 września 2022 roku siedział za kierownicą osobowego mercedesa, który czołowo zderzył się z audi jadącym z naprzeciwka. Audi jechały dwie kobiety w wieku 53 i 67 lat, obie zginęły. Mecenas, który w momencie wypadku był trzeźwy ze zdarzenia wyszedł bez większych obrażeń. Podróżował z żoną i synem. Następnego dnia po tragedii, prawnik nagrał komentarz, który został opublikowany w mediach społecznościowych. Fragment, w którym stwierdził, że była to "konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach" wywołał oburzenie opinii publicznej.

"Wszyscy mówią o tym, że nadmierna prędkość, że brawura, że telefony komórkowe, że pijani kierowcy. Ale zapominamy o tym moi drodzy, że po naszych drogach poruszają się trumny na kółkach. To była konfrontacja bezpiecznego samochodu z trumną na kółkach. I między innymi dlatego te kobiety zginęły" - mówił w nagraniu.

- Komentarz ten przekroczył zasady umiaru, współmierności i oględności w wypowiedzi. Obwiniony uchybił w ten sposób zasadom godności zawodu adwokata, podważając do niego zaufanie - podkreślał na pierwszej rozprawie zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Okręgowej Radzie Adwokackiej w Łodzi, mecenas Mariusz Wolski.

Miejsce tragicznego wypadkuPolicja w Olsztynie

Prawnik był też obwiniony o to, że w 2021 roku prawnik zamieścił zdjęcie zrobione za kierownicą samochodu, który wyraźnie przekraczał dozwoloną prędkość. 

- Zdjęcie zostało zrobione we wnętrzu samochodu należącego do obwinionego. Wskazuje ono na naruszenie powszechnie obowiązującego prawa o ruchu drogowym poprzez znaczne przekroczenie dopuszczalnej prędkości jazdy samochodem, co również stanowi naruszenie godności zawodu adwokata i podważa do niego zaufanie - argumentował zastępca rzecznika dyscyplinarnego. 

Mec. Mariusz Wolski, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Izbie Adwokackiej w ŁodziTVN24 Łódź

Nieprawomocnie zawieszony

Paweł K. został nieprawomocnie zawieszony w czynnościach zawodowych na 16 miesięcy, w tym okresie nie będzie mógł też być patronem dla aplikantów adwokackich. Za opublikowanie zdjęcia, które sugeruje przekroczenie prędkości ma zapłacić 8 tysięcy 400 złotych.

- Wyrok nie jest prawomocny i skazany może się od niego odwołać do sądu dyscyplinarnego przy Naczelnej Radzie Adwokackiej - przekazuje Anna Mrożewska, rzecznik Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi.

Mecenas się nie przyznawał

Obwiniony prawnik podczas pierwszej rozprawy nie przyznawał się przed sądem dyscyplinarnym do zarzutów. Nie składał wyjaśnień, ale odpowiadał na pytania swojego obrońcy.

W sądzie odtworzone zostało całe nagranie, którego fragmenty wywołało publiczne oburzenie. Prawnik opowiadał w nim, że dzień wcześniej miał tragiczny wypadek i nie pamięta, jak do niego doszło. Relacjonował, że kiedy podbiegł do drugiego auta, w środku były dwie martwe kobiety i że "nie było kogo ratować". Na nagraniu zaznaczał też, że okoliczności wypadku będą badane przez prokuraturę. 

"Możliwości są dwie: albo ja zjechałem na przeciwległy pas i uderzyłem w audi, albo audi zjechało i uderzyło we mnie. Nic innego nie mogło się wydarzyć" - mówił na nagraniu prawnik.

Potem apelował do odbiorców o ostrożną jazdę i obserwowanie "również innych uczestników ruchu i myślenie za nich". Wskazywał też, że "każdy może mieć słabszy dzień i może dojść do tragedii". Podkreślał, że wypadki drogowe nie dzieją się z premedytacji, tylko jest to "wypadkowa błędów". Dopiero potem łódzki adwokat przeszedł do kwestii samochodów, które brały udział w wypadku.

Podkreślał, że zmarłe jechały w "blisko 30-letnim audi", które - jak twierdził - z pewnością było wielokrotnie naprawiane i miało "długą przeszłość". Zauważył, że w Polsce - podobnie jak z nadmierną prędkością - powinno walczyć się ze zjawiskiem wprowadzania do ruchu niebezpiecznych pojazdów. Potem padają słowa o "trumnach na kółkach", które są dobrze znane opinii publicznej i przez które prawnik stanął przed sądem dyscyplinarnym.

Prawnik stanął przed sądem dyscyplinarnymTVN24 Łódź

Mecenas Paweł K.: sens tego fragmentu został całkowicie wypaczony

Mecenas Paweł K. składał wyjaśnienia przed rzecznikiem dyscyplinarnym 9 listopada zeszłego roku. Uznał wtedy, że jego słowa o "trumnach na kółkach" były "niefortunne". Zaznaczał jednak, że był w szoku po wypadku, a jego żona i dziecko w dalszym ciągu byli w szpitalu. 

"Sens tego fragmentu został całkowicie wypaczony. Nie chodziło mi o to, że te panie zginęły, bo ja jechałem nowym autem, a one starym i dlatego zginęły. Chciałem powiedzieć, że niezależnie od tego, kto spowodował tę tragedię, skutki byłyby inne, gdyby uczestniczki poruszały się bezpiecznym pojazdem" - odczytywała wyjaśnienia mecenasa K. przewodnicząca sądu dyscyplinarnego. 

Prawnik tłumaczył, że rozumie powszechne oburzenie, ale zaznaczał, że nie chciał wywołać takiej reakcji.

Paweł K. przed rzecznikiem dyscyplinarnym tłumaczył się też ze zdjęcia, na którym widać było bardzo szybką jazdę. Mówił, że "z tego, co pamięta" za kierownicą nie siedział on, tylko "inna osoba".

ZOBACZ SERIAL REPORTERSKI "7 ŻYĆ" >>>

Kolejne tarapaty zawodowe

Mecenas K. już wcześniej stawał przed sądem dyscyplinarnym Okręgowej Rady Adwokackiej w Łodzi. Sprawa związana była z inną wypowiedzią prawnika w mediach społecznościowych. Mecenas K. w ubiegłym roku przekazywał w swoim internetowym oświadczeniu, że jego klient został "bezczelnie oszukany" przez prokuraturę i policjantów. Rzekomo mieli oni przekonać niedoszłego klienta mecenasa K., że musi on mieć innego adwokata ze względów formalnych (bo prawnik reprezentował w tej sprawie innego podejrzanego).

Zdenerwowany K. wyraził swoje oburzenie w sieci. Podkreślał, że policjanci przekazali osadzonemu "kompletne bzdury, farmazony kompletnie wyssane z - przepraszam, inaczej nie da się tego nazwać - brudnego, śmierdzącego palucha, który nie wiem, gdzie wcześniej był zanim zaczęto z niego wysysać". Mecenas oceniał też, że to "typowa śmieciarska akcja prokuratorsko-policyjna". Informował też, że "ma już plan, który jest już realizowany", który zaskoczy prokuratora. Prawnik zapowiadał, że "jego będzie na wierzchu, bo on takich spraw nie odpuszcza".

Te słowa - jak uznał sąd dyscyplinarny - były "niegodne prawnika", dlatego uznał go za winnego uchybienia godności zawodowej i zawiesił na cztery miesiące prawo mecenasa K. do wykonywania zawodu i na trzy lata pozbawił go prawa patronatu adwokackiego. Mecenas ma też pokryć koszty pracy rzecznika dyscyplinarnego i sądu - łącznie dwa tysiące złotych.

- Mecenas używał słów wulgarnych. Każdy obywatel wie, że stwierdzenie "karma to suka" jest stwierdzeniem wulgarnym. Inne wypowiedzi też nie są wypowiedziami, które powinien wypowiadać adwokat - zaznaczał wówczas sąd dyscyplinarny.

Podkreślił, że mecenas K. naruszył zasady etyki, które nakazują mu umiar i takt. Podkreślał, że wypowiedzi prawnika były związane z wykonywanym przez niego zawodem, dlatego podlegają one ocenie sądu dyscyplinarnego. Zaznaczył, że nie ma w tym przypadku znaczenia, czy mecenas K. miał rację w swojej wypowiedzi, czy też nie. Faktem jednak jest - dla sądu dyscyplinarnego - że użył on niedopuszczalnej formy. 

Orzeczenie z końca kwietnia również nie jest nieprawomocne.

Mecenas został nieprawomocnie skazany przez sąd dyscyplinarny w innej sprawie (nagranie z 28 kwietnia)
Mecenas został nieprawomocnie skazany przez sąd dyscyplinarny w innej sprawie (nagranie z 28 kwietnia)TVN24 Łódź

Oskarżony po wypadku. Proces ma ruszyć w 2023 roku

We wrześniu olsztyńska prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia przeciwko Pawłowi K. Jest on oskarżony o spowodowanie wypadku, w którym zginęły dwie osoby.

Prokuratorzy oskarżyli mecenasa Pawła K. o to, że 26 września 2021 r. na trasie Barczewo-Jeziorany, kierując pojazdem marki Mercedes, umyślnie naruszył zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, poprzez przekroczenie podwójnej linii ciągłej wyznaczającej oś jezdni, wjeżdżając na pas ruchu przeznaczony do poruszania się pojazdów w kierunku przeciwnym.

- W efekcie nieumyślnie doprowadził do spowodowania wypadku drogowego, zderzając się z jadącym prawidłowo pojazdem marki Audi 80, w wyniku czego kierująca i pasażerka audi poniosły śmierć na miejscu zdarzenia - przekazał Daniel Brodowski z Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.

Prokuratura przekazała, że Paweł K. - przesłuchany w charakterze podejrzanego - nie przyznał się do dokonania zarzucanego mu czynu i odmówił składania wyjaśnień. Prokurator zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w wysokości 50 tys. zł oraz nakaz powstrzymywania się od prowadzenia pojazdów mechanicznych. Za zarzucany mu czyn grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Proces w tej sprawie ma ruszyć w przyszłym roku.

Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:bż/ tam

Źródło: TVN24 Łódź

Źródło zdjęcia głównego: Policja w Olsztynie

Pozostałe wiadomości