Prokurator przedstawił 57-letniemu maszyniście zarzut nieumyślnego sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu kolejowym, która zagrażała życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach. Zarzucane oskarżonemu przestępstwo jest zagrożone karą pozbawienia wolności do trzech lat.
- Przesłuchany w toku śledztwa podejrzany przyznał się i odmówił złożenia wyjaśnień - poinformował rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek.
Tomasz F. nie był w przeszłości karany.
Dwa pociągi na jednym torze
22 grudnia 2025 roku o godz. 14.37 na stacji Widzów Teklinów (pow. częstochowski) Tomasz F., prowadząc pociąg regionalny relacji Częstochowa - Łódź Fabryczna, zatrzymał go na bocznym torze. Miał tam czekać na wyprzedzenie przez pociąg dalekobieżny.
W pewnym momencie, nie reagując na wyświetlany na semaforze sygnał "stój", Tomasz F. ruszył pociągiem, wjeżdżając na tor główny przed nadjeżdżającym składem z Katowic do Gdyni Głównej. Jego maszynista gwałtownie hamował i zdołał zatrzymać pociąg (przez stację jechał z prędkością 40 km na godz.).
- Ta sytuacja stworzyła realne i bezpośrednie niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach. Biegły z zakresu kolejnictwa stwierdził, iż gdyby maszynista pociągu Katowice - Gdynia nie rozpoczął hamowania, doszłoby do zderzenia - powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prokurator Tomasz Ozimek.
W pociągach było ponad 200 osób
W pociągu z Katowic do Gdyni znajdowało się ok. 200 osób, a w pociągu relacji Częstochowa - Łódź Fabryczna kilkanaście.
Bezpośrednią przyczyną zdarzenia było niezastosowanie się przez Tomasza F. do wyświetlanego na semaforze sygnału "stój", co zarejestrowała kamera zainstalowana w pociągu. Według biegłego urządzenia sterowania ruchem działały prawidłowo.