Miasto chce sprzedać działki, ma problemy po wyroku sądu. Ekolog ostrzega

Działki na sprzedaż to obecnie w większości pola
Tak wygląda Ajska i Dolina Lipinki w Świętochłowicach
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zielony zakątek w centrum aglomeracji może zostać okrojony, bo miasto Świętochłowice rozpaczliwie szuka czternastu milionów złotych po przegranym procesie z firmą budowlaną. Ale postawienie w tym miejscu nowych domów może otworzyć puszkę Pandory. Czyli pobliską hałdę.

Świętochłowice – najmniejsze miasto w aglomeracji śląskiej i zarazem jedno z najgęściej zaludnionych miast w Polsce – chce wyprzedać cenne ekologicznie tereny w Dolinie Lipinki. Główny powód to problemy finansowe. W tym roku ratusz przegrał sprawę w sądzie o 14 milionów złotych z Mostostalem i pilnie potrzebuje pieniędzy.

Ajska (tak ten teren nazywają mieszkańcy) jest otoczona przez dzielnice Świętochłowic, Bytomia i Rudy Śląskiej. To na tym terenie, który przyroda ponownie wzięła w swoje władanie, od miejskiego zgiełku odpoczywają żyjący w pobliżu ludzie. Dawniej działała tu kopalnia węgla "Śląsk-Matylda" oraz huta zamknięta w okresie międzywojnia.

Ale przyroda jest tam czymś znacznie więcej, niż tylko miejscem oddechu.

Nazwa Ajski wzięła się od nazwy stawu w pobliżu hałdy
Nazwa Ajski wzięła się od nazwy stawu w pobliżu hałdy
Źródło zdjęcia: TVN24

Przyroda oczyszcza metale ciężkie. Ale może przestać

- Wybudowanie nowych budynków i kanalizacji może mieć wpływ na retencję wody, a w konsekwencji na obniżenie poziomu rzeki Lipinki, a nawet na jej wysychanie w czasie wiosny lub lata - powiedział tvn24.pl profesor Adam Rostański, botanik i ekolog roślin z Uniwersytetu Śląskiego.

Jak wyjaśnił w rozmowie z nami, staw Ajska, przez który przepływa rzeka Lipinka, znajduje się tuż obok sporej wielkości hałdy "Kopyto". Wewnątrz niej zalegają odpady z dawnej huty cynku i ołowiu. Profesor w swoich badaniach opisał, że na hałdzie rosną specyficzne rośliny, które tolerują wysokie stężenia metali ciężkich. To one stabilizują grunt i sprawiają, że hałda nie pyli i nie truje otoczenia.

Naukowiec przekonywał nas, że jeśli zabraknie wody, problem zanieczyszczenia może wrócić. Tłumaczył, że trzcinowiska rosnące przy stawie, działają niczym filtr i naturalnie oczyszczają wodę i teren z toksycznych substancji.

Gdyby roślin zabrakło, toksyny z hałdy mogłyby się uwolnić i zacząć truć.

Rośliny mają duży wpływ na oczyszczanie wody
Rośliny mają duży wpływ na oczyszczanie wody
Źródło zdjęcia: TVN24

Obszar chroniony należałoby powiększyć

Zdaniem prof. Rostańskiego, zwiększenie zagęszczenia zaludnienia w związku z zabudową, może zagrozić środowisku.

Część Ajski jest chroniona jako Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy "Dolina Lipinki". W przyjętym w 2025 roku audycie krajobrazowym województwa śląskiego, jasno zapostulowano, aby wspomniany 41-hektarowy obszar ochrony jeszcze powiększyć.

Działki, które wystawione są na sprzedaż, nie są na obszarze objętym ochroną i obecnie znajdują się na nich pola. To około 12 hektarów ziemi. Teren przeznaczony jest przez miasto pod zabudowę jednorodzinną. Od strony Rudy Śląskiej powstało już osiedle - Nowy Paryż.

Działki na sprzedaż to obecnie w większości pola
Działki na sprzedaż to obecnie w większości pola
Źródło zdjęcia: TVN24

RDOŚ mówi o zanieczyszczeniu

Aleksandra Skowronek, która mieszka niedaleko Doliny Lipinki, zaangażowała się w ochronę Ajski. W tej sprawie pisała m.in. do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach. Jej dyrektor, dr Mirosława Mierczyk-Sawicka poinformowała ją, że RDOŚ nie dysponuje danymi na temat ewentualnego zanieczyszczenia gruntu. Nie oznacza to jednak, że problem nie istnieje.

"Wskazane we wniosku działki figurują w rejestrze historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi w rozumieniu ustawy POŚ [Prawo Ochrony Środowiska – red.], jak i w rejestrze bezpośrednich zagrożeń szkodą w środowisku, o którym mowa w ustawie szkodowej" - przekazała społeczniczce dyrektor katowickiej RDOŚ.

Jak czytamy na stronie RDOŚ, wspomniane "historyczne zanieczyszczenia" to po prostu zanieczyszczenia powierzchni ziemi, które zaistniały przed dniem 30 kwietnia 2007 r. lub wynikają z działalności, która została zakończona przed tą datą. Czyli mogą być zanieczyszczone, ale nie muszą.

Miasto: grunt ten nie wymagał specjalistycznych badań zanieczyszczeń

Działki na sprzedaż to obecnie w większości pola
Działki na sprzedaż to obecnie w większości pola
Źródło zdjęcia: TVN24

Inne zdanie na temat statusu gruntów ma miasto. - Teren ten nie posiada statusu historycznego zanieczyszczenia ziemi wymagającego zgłoszenia do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Grunt ten nie wymagał specjalistycznych badań zanieczyszczeń – podobnie jak teren, na którym wybudowano wcześniej istniejące osiedle mieszkaniowe - twierdzi Katarzyna Tomczyk, kierownik biura prezydenta miasta. Przekazała nam, że działki, które idą na sprzedaż "przez lata pełniły funkcję łąk, pastwisk i terenów rolnych, leżąc w znacznej odległości od hałd pocynkowych".

Mieszkańcy złożyli petycję

W związku ze sprzedażą Ajski, były radny Dawid Malcherek założył internetową petycję z apelem do prezydenta, aby pozostawić działki we władaniu miasta.

- Niestety wszystko wskazuje na to, że prezydent zamierza zlekceważyć nie tylko ponad 1000 mieszkańców, którzy podpisali petycję, ale również radę miejską, która uznała ją za zasadną – przekazał tvn24.pl Dawid Malcherek.

ZPK Dolina Lipinki oraz działki, które chce sprzedać UM Świętochłowice
ZPK Dolina Lipinki oraz działki, które chce sprzedać UM Świętochłowice
Źródło zdjęcia: Dokumenty UM Świętochłowice/Google Maps - opracowanie własne

Wspomniana petycja trafiła pod obrady 31 sierpnia i została uznana za zasadną tylko w części, która dotyczyła rozpoczęcia działań legislacyjnych i planistycznych, aby zabezpieczyć rolno-przyrodniczy charakter miejsca i chronić go przed zabudową deweloperską. Część dotyczącą wstrzymania sprzedaży zostawiono bez rozparzenia, ponieważ trafiła pod obrady już po rozstrzygnięciu drugiego przetargu, a to właśnie o nim była mowa w treści petycji.

Przewodniczący rady miasta Bartosz Karcz, we wpisie w mediach społecznościowych, poinformował także pod koniec sierpnia, że do rady miasta wpłynął projekt uchwały w ramach inicjatywy uchwałodawczej mieszkańców, który nie pozwalałby na sprzedaż, zamianę itp. nieruchomości o wartości powyżej 600 tysięcy złotych bez zgody rady.

Miasto: nikt nie protestował w sprawie przeznaczenia terenu

- Przeznaczenie terenu pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną oraz drogi wewnętrzne zatwierdzono uchwałą Rady Miejskiej z 26 czerwca 2023 r., przy udziale m.in. ówczesnego radnego, który dziś firmuje swoim nazwiskiem działania mające na celu zaniechanie sprzedaży tego terenu przez gminę. Co istotne, na etapie konsultacji społecznych i wyłożenia projektu planu do wglądu nie wniesiono żadnych uwag ani wniosków - powiedziała tvn24.pl Katarzyna Tomczyk.

Dodała, że w 2024 roku nieopodal sprzedawanych w tym roku działek, miała miejsce sprzedaż terenu o powierzchni niespełna 4 hektarów i wtedy nikt nie protestował.

Prezydent: "To zdecydowanie impuls dla dalszego rozwoju Świętochłowic"

W związku ze sprzeciwem społeczników, prezydent Daniel Beger, opublikował na swoim profilu nagrania związane ze sprzedażą działek na Ajsce w pobliżu osiedla Nowy Paryż.

"Tereny na osiedlu Nowy Paryż od około 10 lat są rozbudowywane konsekwentnie. Przybywa nam tutaj mieszkańców i bardzo się z tego cieszymy. To zdecydowanie impuls dla dalszego rozwoju Świętochłowic" - powiedział na jednym z nagrań prezydent.

Katarzyna Tomczyk z biura prezydenta wskazała jeszcze na jeden aspekt - według ratusza osiedlu brakuje "m.in. handlu, usług i terenów rekreacyjnych, a obszar jest odizolowany od reszty dzielnicy Lipiny".

Z dwóch milionów zrobiło się czternaście

Miasto bardzo chce sprzedać działki, ale na razie niespecjalnie ma komu. Podjął już dwie próby, w kwietniu za prawie 21 milionów i w lipcu za 16 milionów złotych. Zainteresowanych nie było. Trzecie rokowania na sprzedaż z ceną wywoławczą 9,5 miliona złotych odbędą się w środę 23 września.

Dlaczego samorząd z takim uporem dąży do sprzedaży? Jednym z powodów są tarapaty finansowe. Miasto przegrało w tym roku proces z firmą Mostostal Zabrze. Musi zapłacić jej 14 milionów złotych.

Sprawa sięga 2019 roku, kiedy władzę w Świętochłowicach przejął po Dawidzie Kostempskim Daniel Beger. Wypowiedział wtedy zawartą przez poprzednika umowę na przebudowę stadionu żużlowego wraz z modernizacją budynku dyrekcji. Tłumaczył to szukaniem pilnie potrzebnych pieniędzy, których brakowało wówczas nawet na wypłaty.

Jak powiedział w "Protokole Rozbieżności" w TVP3 Katowice w czerwcu tego roku prezydent, w 2019 roku wystarczyło zapłacić 2 miliony złotych kary Mostostalowi, ale sytuacja finansowa miasta była tak zła (niezapłacone 20 milionów złotych za faktury), że nawet tej kwoty ratusz nie miał w swoim budżecie. Dlatego też zdecydowano się pójść na drogę sądową. Skończyło się kilkuletnim procesem i koniecznością zapłaty aż czternastu milionów złotych.

"Wyrok jest szokiem" – przekazał radnym 28 maja na sesji rady miasta wiceprezydent Sławomir Pośpiech.

Sprzedaż działek w pobliżu hałdy nie jest jedyną deską ratunku. Miasto dostało w lipcu zgodę Regionalnej Izby Obrachunkowej na emisję obligacji o wartości 15 milionów złotych.

Ajska w Świętochłowicach to miejsce, gdzie wiele osób idzie na spacery
Ajska w Świętochłowicach to miejsce, gdzie wiele osób idzie na spacery
Źródło zdjęcia: TVN24

Zobowiązania wobec Mostostalu zostały w całości spłacone na początku września.

A stadion ostatecznie i tak został wyremontowany w późniejszych latach. W kwietniu tego roku po 24 latach na obiekt wróciły rozgrywki ligowe.

Nad staw przychodzą mieszkańcy okolicznych dzielnic
Nad staw przychodzą mieszkańcy okolicznych dzielnic
Źródło zdjęcia: TVN24

Jeżeli masz ważne informacje lub znasz ciekawą historię, napisz do autora: mateusz.czajka@wbd.com

Źródło: Google Maps
Źródło: tvn24.pl, TVP3 Katowice, Forsal
Czytaj także: