Marsz Równości się odbędzie. Wojewoda: żałuję, że sąd dostrzega prawa jakiejś mniejszości

TVN24

Rzecznik wojewody lubelskiego przedstawił jego stanowisko tvn24
wideo 2/7

Wyrażam przekonanie, a zarazem nadzieję, że nasze działania i szczere formułowanie poglądów doprowadzi do tego, że 'marsz równości' nie będzie epatował gorszącymi scenami, wulgarną quasipornografią, obscenicznymi widowiskami z udziałem gejowskich środowisk, na przykład niemieckich, tylko będzie spokojną manifestacją - tak wojewoda lubelski Przemysław Czarnek skomentował postanowienie sądu uchylające decyzję prezydenta zakazującą organizacji Marszu Równości i kontrmanifestacji w Lublinie.

Sąd Apelacyjny w Lublinie w piątek uchylił wydany przez prezydenta Krzysztofa Żuka zakaz organizacji zapowiedzianych na sobotę Marszu Równości, a także planowanej tego dnia kontrmanifestacji środowisk narodowych. Sąd uznał m.in., że wolność zgromadzeń pełni doniosłą rolę w demokratycznym państwie i jej ograniczanie powinno być traktowane jako wyjątek. Podkreślił też, że to "na władzach państwowych ciąży obowiązek zapewnienia pokojowego charakteru zgromadzenia i zagwarantowania ochrony jego uczestnikom".

"Żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega prawa jakiejś mniejszości"

Głos w tej sprawie ponownie zabrał wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, który wcześniej w mocnych słowach sprzeciwiał się organizacji wydarzenia.

"Chcę bardzo serdecznie i gorąco podziękować wielu środowiskom w Lublinie i ogromnej liczbie mieszkańców Lublina za wsparcie w walce o to, ażeby na ulicach stolicy naszego regionu 13 października było normalnie. Bardzo dziękuję Sądowi Okręgowemu w Lublinie, który uznał prawo zdecydowanej większości mieszkańców miasta do spokojnej soboty, do możliwości spokojnego spacerowania po słonecznych ulicach Lublina" - napisał w swoim oświadczeniu.

"Żałuję, że Sąd Apelacyjny dostrzega prawa jakiejś mniejszości - i to jeszcze w dużej części przyjezdnej z Warszawy czy z innej miejscowości - a nie dostrzega prawa zdecydowanej przytłaczającej większości mieszkańców Lublina do spokoju i do tego, żeby nie byli epatowani seksualnością kogokolwiek" - ocenił

Jak dodał, "seksualność to sfera życia prywatnego, a nie kwestia stosowna do obnoszenia się z nią na ulicach".

Marsz Równości przejdzie ulicami Lublina. Sąd uchylił zakaz prezydenta
Fakty TVN

"Udało nam się zmusić prezydenta Żuka"

"Udało nam się zmusić prezydenta Żuka do przyjęcia naszego zdania, choć bardzo mocno oponował i bronił się - jednak jak widać nie udało nam się przekonać wszystkich sądów. Dużo jeszcze pracy przed nami, ale i tak wiele osiągnęliśmy" - czytamy dalej w oświadczeniu wojewody lubelskiego.

"Wyrażam przekonanie, a zarazem nadzieję, że te nasze działania i to szczere formułowanie naszych poglądów doprowadzi do tego, że jutro rzeczywiście 'marsz równości' nie będzie epatował gorszącymi scenami, wulgarną quasipornografią, że nie będzie epatował obscenicznymi widowiskami z udziałem gejowskich środowisk, na przykład niemieckich, tylko będzie spokojną manifestacją. Apeluję do wszystkich manifestujących w dniu jutrzejszym, do wszystkich uczestników manifestacji i kontrmanifestacji o spokój, o pokojowe demonstrowanie swoich poglądów" - napisał.

Wojewoda powtórzył też swoją wcześniejszą tezę, że "ktokolwiek będzie używał agresji fizycznej w stosunku do kontrmanifestantów i manifestantów ten będzie tak naprawdę sprzyjał środowisku gejowskiemu". "I na tym tylko temu środowisku zależy, bo 'tęczowy' pochód w Lublinie i tak się nie przyjmie. My chcemy normalności, chcemy także właściwego miejsca dla seksualności, ale w życiu prywatnym. Nikogo nie interesuje kto z kim śpi" - podsumował.

Wojewoda o "zboczeniach, dewiacjach, wynaturzeniach"

Planowany Marsz Równości w Lublinie wzbudził protesty m.in. działaczy PiS, środowisk narodowych i katolickich. Radni miejscy Prawa i Sprawiedliwości, którzy domagali się zakazu, zwołali w tej sprawie nadzwyczajną sesję rady miasta. Obrady nie doszły do skutku, gdyż sesję zbojkotowali radni PO i Wspólnego Lublina, w efekcie nie było kworum.

Wojewoda Czarnek już wcześniej wypowiadał się krytycznie o marszu. Na swoim wideoblogu zamieścił komentarz, w którym powiedział, że sprzeciwia się promowaniu "zboczeń, dewiacji, wynaturzeń", postaw "antyrodzinnych, antychrześcijańskich", "sprzecznych z katechizmem, sprzecznych z Konstytucją RP", która – jak przypominał – chroni "tylko małżeństwo heteroseksualne, związek kobiety i mężczyzny".

Także przewodniczący klubu radnych PiS w radzie miasta Tomasz Pitucha umieścił na portalu społecznościowym wpis, w którym Marsz Równości określił jako "promujący homoseksualizm, pedofilię".

"Mamy wolność słowa i wolność zgromadzeń"

Rzeczniczka PiS Beata Mazurek, odnosząc się do sprawy, powiedziała dziennikarzom: - Ja zapytam opozycję, gdzie jest ten zamach na niezależność i niezawisłość sędziów, zapytam Grzegorza Schetynę, czy też zapamięta nazwiska tych sędziów (z Sądu Apelacyjnego w Lublinie - red.)?

- Mamy wolność słowa, mamy wolność zgromadzeń. My jesteśmy przeciwko takiej ostentacji i afirmacji homoseksualizmu - dodała rzeczniczka PiS.

- Prezydent Żuk raz jest za, raz jest przeciw. To pokazuje, że albo nie jest zdolny do podejmowania decyzji, albo to był teatr polityczny obliczony na korzystną decyzję sądu - mówiła.

- Dzisiaj problem ma Platforma, bo pan Żuk jest szefem Platformy (w regionie lubelskim - red.), jest też kandydatem na prezydenta i tak naprawdę, to oni powinni odnosić się do tego wyroku w pierwszej kolejności, do niekonsekwencji swoich polityków w zakresie organizacji tego marszu w Lublinie - oceniła wicemarszałek Sejmu.

Autor: kb//kg / Źródło: tvn24