Przyjechali do Polski do pracy, nie żyją. "Nie wiedzieli, że w pomieszczeniu nie ma tlenu"

TVN24

Mężczyźni mieli pracować na plantacji jabłekGoogle Maps
wideo 2/2

Ihor K. miał 28 lat, do gminy Sadowice w woj. łódzkim przyjechał razem ze starszym o 18 lat znajomym, Iwanem K. Ukraińcy mieli pracować na jednej z wielu tamtejszych plantacji jabłek. Mężczyźni zginęli po tym, jak weszli do komory beztlenowej, w której przechowywane były jabłka.

Gmina Sadkowice nazywana jest "zagłębiem plantatorów jabłek". Rąk do pracy brakuje niemal zawsze, dlatego to właśnie tutaj zatrudnienia szukali dwaj Ukraińcy. Przyjechali w piątek, 8 listopada.

- Mężczyźni usłyszeli od właściciela plantacji, że mogą podjąć pracę od przyszłego tygodnia. Do tego czasu udostępnił im kontener mieszkalny na terenie gospodarstwa - informuje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury.

Śmierć

Właściciel plantacji mieszkał w innym miejscu. Ostatni raz widział żywych Ukraińców następnego dnia, około 17. Kiedy pojawił się w niedzielę, 10 listopada, obcokrajowców nigdzie nie było.

W pewnym momencie zwrócił uwagę na otwarte okno w komorze beztlenowej znajdującej się niedaleko kontenera mieszkalnego.

- Składowane były tam owoce. Żeby dłużej zachowywały świeżość, ze środka wypompowany był tlen - mówi Kopania.

Okazało się, że w środku, pomiędzy jabłkami, leżą dwa ciała.

- Obok mężczyzn znajdował się pojemnik. Niewykluczone, że mężczyźni chcieli zebrać owoce i nie byli świadomi tego, że w pomieszczeniu panują warunki, w których nie można przeżyć - informuje prokurator.

Przez okno

Na miejsce zostały wezwane służby. Oględziny wykazały, że w kontenerze mieszkalnym były otwarte butelki z alkoholem. Na kontenerze znajdowały się napisy ostrzegające o niebezpieczeństwie.

- Drzwi do komory beztlenowej były w nienaruszonym stanie. Dlatego też należy domniemywać, że mężczyźni do środka dostali się przez okno - zaznaczył Kopania.

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rawie Mazowieckiej.

To nie pierwszy taki wypadek

Jak informuje portal sadyogrody.pl w podobny sposób zginął 60-letni sadownik. W jego przypadku wystarczyło, że włożył głowę do okienka kontrolnego chłodni. Jak wyjaśnia autor artykułu "Śmierć w kontrolowanej atmosferze. Jak uniknąć wypadków w obiektach przechowalniczych?" w standardowej chłodni KA jest tzw. atmosfera 5:3 - 5 proc, dwutlenku węgla, 3 proc. tlenu i 92 proc. azotu. W komorach ULO –1,5 CO2, 1,5 O2 i 97 proc. azotu. W komorach ekstremalnie niskotlenowych tlen jest na poziomie 0,5 proc. Już przy stężeniu tlenu na poziomie 17% gaśnie płomień świecy, a człowiek odczuwa pierwsze oznaki znużenia. Poniżej tego poziomu zaczyna brakować powietrza - następuje próba natlenienia organizmu poprzez szybkie łapanie oddechów. Przy 3 proc. tlenu i wysokim stężeniu CO2 w ciągu 30 sekund traci się przytomność, a po kilku minutach konwulsji następuje śmierć. Przy poziomie poniżej 1 proc. tlenu przytomność traci się natychmiast.

Autor: bż/ks / Źródło: TVN24 Łódź