"Taka jest moja rola". Andrzej Morozowski o dziennikarstwie, polityce i "ideale demokracji"

morozowski
Morozowski: taka jest moja rola, wysłuchać każdego, każdemu zadać pytanie i staram się to robić najlepiej, jak umiem
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Taka jest moja rola, muszę wysłuchać każdego, muszę każdemu zadać pytanie i staram się to robić najlepiej, jak umiem - mówił w 2021 roku Andrzej Morozowski, odpowiadając na pytania internautów o kulisy swojej pracy i początki kariery. Dziennikarz TVN24 zmarł we wtorek po ciężkiej chorobie.

Andrzej Morozowski nie żyje. Filar TVN24, mistrz rozmowy politycznej >>>

Dziś wspominamy wybitnego dziennikarza i przyjaciela. W TVN24 i TVN24+ trwa wydanie specjalne >>>

Andrzej Morozowski o kulisach pracy w TVN24

TVN24 obchodzi w tym roku 25. urodziny, które celebrujemy trasą po Polsce pod hasłem "Jesteśmy stąd". Równie hucznie obchodziliśmy nasze 20-lecie. Wtedy w cyklu "Ty pytasz, TVN24 odpowiada" internauci mogli zadać pytania naszym dziennikarzom podczas transmisji na żywo.

Jednym z nich był Andrzej Morozowski, gospodarz programu "Tak jest", który pięć lat temu - w lipcu 2021 roku - odpowiadał na pytania o kulisy pracy dziennikarza i wspominał początki swojej kariery.

Wśród pytań nie zabrakło tych o kulisy pracy w TVN24, w tym największe wyzwania związane z pracą w telewizji. - Ja jestem nerwus. Największe wyzwanie to jest, żeby nie skubać skórek przy paznokciach, żeby się nie podrapać w jakimś dziwnym miejscu, żeby nie poprawiać okularów. Dla mnie to jest straszna rzecz, żeby wytrzymać godzinę w ten sposób - powiedział.

Czy pamięta swój pierwszy dzień przed kamerą? - To nie było antenowe wystąpienie. Mieliśmy takie próbne nagrania jeszcze, które nie szły na antenę, tylko tutaj się w takim obiegu zamkniętym ukazywały - powiedział. - I pan Mariusz Walter, ówczesny właściciel całej stacji, to oglądał i miał oczywiście mnóstwo uwag - wspominał.

- I kiedyś mnie spotkał w windzie i mówi: "panie Andrzeju, niech pan się czasem uśmiechnie, jak pan opowiada z tego Sejmu, bo pan wyglądasz jak Belfegor i mi widzów straszysz" - opisywał Morozowski, podkreślając, że były to próbne wystąpienia sejmowe, które nie ukazywały się jeszcze w telewizji.

Morozowski: to był bardzo śmieszny dzień

- To jest straszna historia - przyznał, zapytany o sytuację, gdy zaproszony do programu gość się spóźnia. - Ja mam trochę łatwiej, bo większa część tego programu polega na tym, że jest dwójka gości. Więc jak jeden nie przyjedzie, to ja mam jeszcze tego drugiego, z którym sam jestem w stanie porozmawiać - mówił.

- Ale pamiętam taką historię, jak była tak zwana zima stulecia. Były takie zaspy straszliwe, że tutaj nie dojeżdżał transport - opowiadał. Jak tłumaczył, "mamy taki VIP room, gdzie goście czekają, żeby wejść na antenę". - I tam siedzieli goście, tylko kompletnie od czapy, ponieważ na godzinę 18 dotarli do stacji goście, którzy byli zamówieni na godzinę 15. Ja wpadałem, pytałem: "A pan do kogo?". "Ja jestem na 15". "A w jakim temacie?". "On coś mówił". - Dobra, to pan wchodzi do mnie i robimy o tym - wspominał Morozowski. - To był bardzo śmieszny dzień - podsumował.

Kaczyński "bardzo chwalił ten program"

Pytania dotyczyły też zapraszanych gości. Czy zaprosił kiedyś do programu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego? - Ależ oczywiście, wielokrotnie. Ale, oczywiście, dzisiaj nie - odparł Morozowski. - Pan Jarosław Kaczyński bardzo chętnie przychodził do programu mojego i Tomka Sekielskiego "Prześwietlenie" - powiedział.

Jak mówił, było to "16 czy 17 lat temu". - On bardzo chwalił ten program. Uważał, że to jest program, w którym on może powiedzieć to, co ma do powiedzenia ludziom - tłumaczył. - A myślę, że dzięki temu programowi "Prześwietlenie" pan Jarosław Kaczyński stworzył swoją partię - ocenił Morozowski.

Morozowski o kłótniach w studio i "ideale demokracji"

Część internautów uskarżała się na kłótnie i wzajemne przerywanie sobie polityków w studiu. Czy można coś z tym zrobić? - pytał jeden. - Nie można, od razu mówię. Musiałbym być chyba supermanem, żeby sobie z tym poradzić - odparł Morozowski.

- Kiedyś nawet kupiłem taki stary dzwonek, jak były kiedyś w hotelach, że się dzwoniło na portiera, którego nie było w tym lobby i tym dzwonkiem próbowałem gości rozdzielać - opowiadał. - Ale zdarzało mi się, że waliłem w ten dzwonek, waliłem, ja już byłem prawie głuchy, a oni się nadal kłócili, w ogóle nie zwracali na mnie uwagi - mówił.

A jak zachowują się politycy, gdy gasną światła kamer? - Bardzo często politycy z Platformy Obywatelskiej i z PiS-u przyjeżdżają jednym samochodem z Sejmu, bo to jest tak, że my ten transport organizujemy - opowiadał. - Przyjeżdżają jednym samochodem, są dla siebie bardzo mili po programie - mówił.

- To jest tak naprawdę ideał demokracji, że spierają się politycy o idee, o to, jak powinno się urządzić Polskę, jak ona powinna wyglądać. Ale demokracja polega na tym, że się nie bije na pięści, że się nie wali między oczy, tylko że robi się to w sposób właśnie parlamentarny, czyli w taki, żeby wszyscy mogli ze sobą rozmawiać - powiedział.

Mówiąc o swoim stosunku do polityków, Morozowski tłumaczył, że z niektórymi "ideologicznie mnóstwo rzeczy nas dzieli oczywiście, ale to nie znaczy, że ja ich nie jestem w stanie wysłuchać". - Muszę wysłuchać każdego, muszę każdemu zadać pytanie. Staram się to robić najlepiej, jak umiem i najbardziej obiektywnie, jak potrafię - powiedział. - Taka jest moja rola - dodał.

"Muszę przyznać, że miał rację"

Morozowski pytany był też o "radę, jaką dałby samemu sobie sprzed 20 lat". - Zawsze trochę żałuję, że nie słuchałem Adama Michnika. Adam Michnik często 20 lat temu powtarzał mi, że kiedyś może się odrodzić taka prawica w Polsce, jaka była przed wojną i że nie wolno na to pozwolić - powiedział.

- Taka prawica, która nie będzie się liczyła z wolą mniejszości, będzie próbowała na siłę pewne rzeczy przeprowadzać, które mogą się nawet mniejszości liberalnej czy lewicowej nie podobać. Ja mu nie wierzyłem - przyznał. - Prawdę powiedziawszy, myślałem, że po 1989 roku to w ogóle są jakieś mrzonki. A jednak po 2015 roku to się zdarzyło i tutaj muszę przyznać, że on miał rację - powiedział.

OGLĄDAJ: "Czy próbował pan zaprosić Jarosława Kaczyńskiego? Co będzie, gdy nie będzie TVN?"
morozowski czarnobiale z rozmów z 20. urodzin tvn24
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: