Dlaczego we Francji dochodzi do protestów? Zamieszki bez oczywistego związku z migrantami

Przez Francję przechodzi fala protestów. Manifestacja w Paryżu
Smolar: napady na sklepy i prywatne mieszkania rodzą największe obawy
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: MOHAMMED BADRA/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Demonstracje we Francji przeradzają się w zamieszki. Politolog Aleksander Smolar w programie "Tak jest" w TVN24 wskazał na działania w związku z tymi wydarzeniami różnych grup interesów. Dziennikarz Piotr Moszyński zwrócił uwagę na to, że bandyci, którzy rabują sklepy, to bardzo dobrze zorganizowane grupy przestępcze, które niekoniecznie - wbrew temu, co twierdzi prezydent USA Donald Trump - mają związek z migrantami.

W sobotę demonstracje w całej Francji zwołane w proteście przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Minister sprawiedliwości Francji Gerald Darmanin poinformował w poniedziałek, że od weekendu policja przeprowadziła 2513 zatrzymań, a 67 osób jest w aresztach.

Politolog Aleksander Smolar, były prezes Fundacji Batorego, w programie "Tak jest" w TVN24 zwrócił uwagę na trzy poziomy wydarzeń we Francji: masowe demonstracje uczniów i ruchu robotniczego, polityczne włączenie się skrajnej lewicy i działania bandytów.

Przez Francję przechodzi fala protestów. Manifestacja w Paryżu
Przez Francję przechodzi fala protestów. Manifestacja w Paryżu
Źródło zdjęcia: MOHAMMED BADRA/PAP/EPA

- Jeśli chodzi o pierwszy poziom, to są żądania jeśli chodzi o szkoły, uczelnie. One są w większości rozsądne, chociaż w obecnej sytuacji finansowej Francji czasami nie do zrealizowania. Poza tym (...) są też żądania podniesienia poziomu życia - wskazał.

Smolar, mówiąc o drugim poziomie wydarzeń we Francji, opowiedział o dołączeniu się skrajnej lewicy do manifestacji. - Wyrazem ich obecności były napady na merostwa, prefektury, czyli ataki na centra władzy. Dokonywało się to pod hasłami pójścia na Bastylię, czyli odniesienia do rewolucji - podkreślił.

Aleksander Smolar o protestach we Francji
Źródło: TVN24

Napady na sklepy i prywatne domy "tworzą poczucie zagrożenia"

- Trzeci poziom jest bandycko-chuligański. To są napady na sklepy, niszczenie i masowa kradzież towarów. Około trzy tysiące sklepów zostało w ten sposób zaatakowanych - przekazał Smolar.

- Ten ostatni wymiar wybił się na pierwszy plan, bo jest najbardziej widowiskowy. On rodzi największe obawy - powiedział politolog.

Były prezes Fundacji Batorego zwrócił uwagę, że Francuzi zaczynają się w związku z tym obawiać włamań do prywatnych mieszkań. - To, co się dokonywało na poziomie sklepów, zostaje przeniesione na poziom mieszkań. Tworzy to poczucie zagrożenia - dodał.

Bandyci "bardzo dobrze" zorganizowani, nie ma to związku z migrantami

Mieszkający we Francji dziennikarz Piotr Moszyński zwrócił uwagę, że osoby odpowiedzialne za ataki "to są grupy bardzo dobrze zorganizowane". - Zarówno te grupy uderzeniowe, jak i ich zaplecze. Jeden ze świadków opowiadał, jak wdarła się grupa bandytów do sklepu, żeby go obrabować i już czekała inna grupka, która odbierała od nich łup, a następnie biegła do czekających chłopaków na skuterach, którzy to zabierali i wywozili - opowiedział.

- To jest cały łańcuch współpracy rabunkowej. Policja zwraca na to uwagę, że te grupy są świetnie zorganizowane nie tylko w sprawie rabunków, ale też starć z policją. Uwagę zwraca to, że te grupy są bardzo mobilne i w związku z tym uderzają w miejsca, gdzie nie ma jeszcze policji, a zanim się o tym dowie, to oni już zdążą swoje zrobić - dodał.

Moszyński: ataki bandytów są bardzo dobrze zorganizowane
Źródło: TVN24

Protesty i zamieszki bez oczywistego związku z migrantami

Prezydent USA Donald Trump wcześniej twierdził, że protesty "to nic innego jak niekontrolowana masowa migracja", w której wcale "nie chodzi o szkoły", ale "o islam chcący przejąć kontrolę nad tym niegdyś wielkim krajem".

- Ja bym tutaj problemu migracji nie mieszał do rozruchów i manifestacji, których jesteśmy świadkami. To jest problem bardzo szeroki, bo trzeba by się zastanowić, skąd to się wzięło i dlaczego część pokolenia postmigracyjnego - bo to często są dzieci migrantów, a nie sami migranci - się w ten sposób zachowuje - powiedział.

Dziennikarz podkreślił, że "to nie jest tak, że w bandach, które rabują sklepy czy biją się z policją, są sami migranci". - Nie sposób to stwierdzić. Oni na ogół są zamaskowani. Na pewno wśród nich dzieci migrantów są, ale fakt, że oni są dziećmi migrantów, nie determinuje automatycznie tego, że oni będą rabusiami ulicznymi - dodał.

Moszyński: protesty i zamieszki bez oczywistego związku z migrantami
Źródło: TVN24
Źródło: TVN24
Czytaj także: