Zginął nie dlatego, że popełnił błąd. Zginął, bo w czasie awarii samolotu nie zadziałał, źle zmodernizowany fotel katapultowy. Wracamy do katastrofy pod Pasłękiem i do śmierci pilota MIGa 29. Wracamy, bo dotąd nikt za tę tragedię nie poniósł odpowiedzialności, a rodzina twierdzi, że do tej pory nie dostała od wojska odpowiedniego odszkodowania. Choć wydawało się, że po katastrofie smoleńskiej, o takie odszkodowanie bliscy ofiar nie będą musieli już walczyć przed sądami. Tym bardziej, gdy jak w przypadku kapitana Sobańskiego, do tragedii doszło w czasie służby i nie z jego winy, co potwierdziło już śledztwo. W rozmowie z Piotrem Świerczkiem pierwszy raz o tragedii opowiada wdowa po pilocie.