5.09| Nieznajomy mężczyzna wbiegł przed maskę samochodu pana Mateusza i wymachiwał rękoma. Nie mówił po polsku, ale nerwowo próbował coś pokazać. - Zrozumiałem, że ktoś rodzi. Mówię do niego, dawaj do auta. Pojechaliśmy do domu. Tam jego żona rodziła. Krzyczała, a domownicy panikowali - opowiada. Wezwał pogotowie, ale było już późno. Sam musiał odebrać poród. Tak na świat przyszła Samira.