16.04. | Skończył obiad i powiedział rodzinie, że wieczorem zaczyna dwutygodniowy wolontariat w miejscu, gdzie szaleje koronawirus i nie będzie go w domu na Wielkanoc. Sebastian poszedł tam, gdzie z własnej woli nie chciałby trafić niemal nikt. O tym co przeżył opowiedział nam. Ale pod jednym warunkiem: „nie róbcie ze mnie żadnego nadętego bohatera. Jestem normalnym gościem, mam sporo za uszami”.